Czy warto zostać policjantem? Szczera relacja z pierwszej linii

Wstąpienie do Policji to decyzja, która w każdym przypadku spowodowana jest innymi motywacjami, jednak dla wielu z nas-funkcjonariuszy staje się punktem zwrotnym w życiu. Dla jednych to spełnienie marzeń o pomaganiu innym i walce o – jak to się górnolotnie zwykło mówić – 'sprawiedliwość’, dla kolejnych powielenie rodzinnych tradycji bo zarówno dziadunio, jak i tata byli funkcjonariuszami, wiec i on przez to będzie miał tam lżejszy kawałek chleba, a dla jeszcze innych urzeczonych medialnymi przekazami będzie to – wybór stabilnej ścieżki zawodowej. 

Patrząc jednak z perspektywy czasu, gdy są już za mną lata służby, sukcesy, wyzwania i poświęcenia, nasuwa się pytanie: Czy podjąłbym tę decyzję ponownie? Właśnie na to pytanie postaram się w dzisiejszym wpisie odpowiedzieć. Zrobię to zgodnie z własnym sumieniem, w pełni szczerze, bez owijania w bawełnę, bez interesu, żeby cokolwiek zatajać i zamiatać pod dywan.

Co skłoniło mnie do wyboru tej ścieżki?

Decyzja o wstąpieniu do Policji nie była przypadkowa. Jak wiesz przed Policją byłem związany z sektorem finansowym, jednak z uwagi na wszechobecną stagnację i apatię postanowiłem wrócić do czegoś co przed okresem pracy zawodowej i studiów było – nazwijmy to – młodzieńczym marzeniem. 

Od zawsze służbę w Policji utożsamiałem z robieniem czegoś ciekawego, brakiem nudy i przeciwieństwem tego metaforycznego klinczu, w który można być mając niesatysfakcjonującą pracę. Będąc z Tobą szczerym osiągane w sektorze bankowym wynagrodzenie za pracę było godziwe, ale zauważalny był brak tego bliżej nieokreślonego… „factora X”. 

Służbę w Policji znałem jedynie z rozmów z innymi, przekazów telewizyjnych, lecz nigdy przesadnie nie zagłębiałem się w ten świat… 

W przeciwieństwie do osób, które obecnie wstępują do Policji i pojawiają się na mojej drodze, ja nigdy nie twierdziłem, że przywdziewając mundur będę w stanie zmienić świat niczym za machnięciem czarodziejskiej różdżki. Marzyłem o zawodzie ciekawym, niesztampowym, w którym będę mógł robić coś zauważalnego, coś co bezapelacyjnie będzie rozumiane jako działanie dla dobra społeczeństwa. Fakt, wizja samego munduru i związanego niegdyś z jego przywdziewaniem prestiżu, była odrobinę pociągająca.

Wyobrażałem sobie, że codzienność policjanta to emocje i praca zespołowa, zaś sami funkcjonariusze to ludzie dumni, prawdomówni i lojalność. Wyznając te zasady byłem gotowy podjąć wyzwanie, a sama poprzeczka oczekiwań nie była zawieszona specjalnie wysoko.

———-

Koniecznie przeczytaj:

Hipokryzja i Zakłamanie – od duchowieństwa po politykę!

———-

Rzeczywistość pracy w Policji: dysonans poznawczy

Codzienna praca w Policji szybko weryfikuje nasze wyobrażenia. To nie filmowe sceny pościgów, czy dynamiczne śledztwa, ale często monotonia papierkowej roboty, trudne rozmowy z ofiarami przestępstw i konieczność radzenia sobie z ludzkim cierpieniem.

Musisz być świadomy/a, że jest to praca, która wymaga działania w skrajnie różnych sytuacjach, wobec skrajnie różnych osób i charakterów. Jednego dnia możesz udzielać informacji skonfliktowanym małżonkom, kolejnego wywozić petenta na izbę wytrzeźwień, następnego resuscytować osobę chcącą odebrać sobie życie, a jeszcze innym razem odpierać bezpośredni atak na swoje życie i zdrowie. Musisz zdawać sobie sprawę, że będziesz musiał/a obcować z przemocą domową, krzywdą dosięgającą najmłodszych, zastępami osób bezdomnych będących skrajnie na bakier z higieną osobistą, ofiarami zdarzeń drogowych, samobójcami i kryminalistami. Musisz być tego świadom/a.

Żaden paradokument, żadna opowieść i żaden przekaz medialny nie zobrazuje tego z czym będziesz musiał/a zmagać się w trakcie służby.

To jedna ze stron tego medalu, ale musisz w tym wszystkim uwzględnić również inne kwestie, o których często zapominają młodzi adepci sztuki policyjnej, a które skutecznie dają się wielu z nas we znaki. W to wszystko musisz wkalkulować również służbę pełnioną w porze nocnej, w święta, sylwestra i w czasie, gdy Twoi bliscy i znajomi będą w najlepsze spędzać wspólnie czas. Bez Ciebie! Jest wiele ważnych chwil, momentów, wydarzeń, które odbędą się bez Twojego udziału. Ty w tym czasie będziesz pełnił/a służbę, zabezpieczał/a imprezę masową, pilnował/a ładu i porządku, albo obrabiał/a zdarzenie drogowe. Zresztą ten stan rzeczy będzie mierził nie tylko Ciebie, ale także rodzinę i przyjaciół. Część z przyjaciół po pewnym czasie widząc, że każde zaproponowane spotkanie wiąże się z Twoją absencją po jakimś czasie przestanie dążyć ku podtrzymywaniu takiej relacji.

Idąc dalej, wiedzieć musisz również, że trudy służby to nie tylko ta stricte policyjna robota. W kategorię trudów wpisują się także toksyczne i patologiczne zachowania uprawiane przez przełożonych. Zarządzanie poprzez strach i konflikt to oręż wielu policyjnych decydentów. Nie znają innych zachowań niźli te patologiczne bowiem X lat temu ich uwcześni szefowie również po takowe sięgali. To jest właśnie ten mentalny beton, o którym tak często dyskutujemy na naszych grupach i beton, który niestety w pewnym stopniu jest w tej formacji „dziedziczny”.

W służbie uświadczysz tak samo dobrych, jak i złych chwil. Pamiętam zarówno momenty, które stanowiły potwierdzenie tego, że moja robota ma sens i realnie pozytywnie zmienia ludzkie życie – jak wtedy, gdy zabierasz dziecko z przemocowej rodziny, pomagasz ofiarom przemocy, albo słyszysz podziękowania od kolejnej uratowanej osoby. Niestety równie często w głowie pojawia się myśl nakazująca rzucić to wszystko – wybrać pracę, która pozwoli Ci się wreszcie realizować, w której Twoje umiejętności zostaną, a przede wszystkim będziesz w stanie spędzić więcej czasu z małżonkiem i dziećmi.

Wpływ na życie osobiste

Służba w Policji ma niewątpliwie ogromny wpływ na życie osobiste. Nienormowane godziny pracy, ciągłe zmiany grafików, stale wyczuwalne pod skórą – napięcie i niepokój – będące ściśle związanymi z długotrwałym funkcjonowaniem w środowisku stresogennym oraz konieczność bycia dyspozycyjnym w każdej chwili. To nasza codzienność, która wymaga wielu poświęceń. Tak, jak wspominałem powyżej, cierpią na tym niejednokrotnie schodzące na dalszy plan relacje rodzinne i towarzyskie.

„Po latach jedynie dzieci wiedzą jak często Cię nie było” mniej więcej tak brzmiało to stare przysłowie głoszące, że ofiarami nazwijmy to pracoholizmu najczęściej stają się właśnie dzieci. Tak wygląda to właśnie w naszej formacji. Ileż bowiem razy plany całej rodziny były modyfikowane z uwagi na grafikowe zmiany, służby alarmowe, szkolenia, pójście na zwolnienie lekarskie kogoś kogo finalnie właśnie Ty musisz zastąpić. Człowiek dorosły posiadający w sobie poczucie obowiązku będzie chciał jak najlepiej wykonywać powierzone mu zadania, a równocześnie być jak najlepszym mężem i ojcem. Jak niestety wiesz nie da się wszystkich srok za ogon trzymać i na jakimś polu prędzej czy później dostrzegalne będą niedociągnięcia. 

Ciężar odpowiedzialności i ewentualne ich skutki to coś co niestety musisz wkalkulować w policyjną rzeczywistość. Mam pewien protip dla osób zainteresowanych policyjną rzeczywistością, lub chcących przywdziać niebieski mundur – naucz się oddzielać życie zawodowe od prywatnego i stawiaj jasne granice. Praca to tylko praca, zawsze można ją zmienić, a to rodzina powinna być najważniejsza. Wszystkim nowo przyjętym funkcjonariuszom, których los stawia na mojej drodze staram się tłumaczyć, że praca jest dodatkiem do życia i pod żadnym pozorem nie powinna stanowić sensu tegoż życia.

———-

Jeśli podobają Ci się te artykuły sprawdź również:

Łowcy pedofilów: Obrońcy dzieci, czy samozwańczy sędziowie?

———-

Plus i minus to jedyne co widzę…

Służba w Policji i jej specyfika to coś co w niezwykły sposób wpływa na każdego funkcjonariusza. Już od samego początku i okresu szkoły szlifowany jest tutaj Twój charakter. W zależności od Twojego wieku, bagażu doświadczeń i temperamentu w różnym stopniu będzie to miało przełożenie na Twoje życie. 

Te wszystkie lata służby sprawiły, że wytworzyła się we mnie twarda skóra i odporność na stres. Sytuacje, które kiedyś dla młodego „mnie” mogłyby być trudne, nerwowe i tremujące teraz stały się czymś normalnym. Przez pracę z ludźmi, konieczność konfrontowania się z nimi bezsprzecznie stałem się lepszym mówcą i osobą zdecydowanie pewniejszą siebie. Lata służby wyrobiły we mnie również pewną dyscyplinę treningową – pewien wewnętrzny imperatyw nakazujący regularnie dbać o zdrowie i kondycję fizyczną. Idąc dalej zauważamy, że te niezliczone interwencje, rozmowy z całym wachlarzem osobowości, zawodów i charakterów sprawił, iż posiadłem szczególną umiejętność, którą nazwałem „instant riposta”. Wielokrotnie bowiem musisz w tej słownej przepychance być tym, który wytrąci adwersarzowi wszystkie karty z rąk.

Okres spędzony w szkole Policji, oraz lata służby to coś co na pewno w znacznym stopniu pozwala lepiej poznać siebie i poznać swoje mocne strony. Uważam, że jest to ciekawa przygoda pozwalająca sprawdzić siebie na nieznanym wcześniej polu. Jest to również coś co te liczne zastępy młodych zniewieściałych chłopców mogłoby uczynić mężczyznami. Kiedyś tę rolę pełniła zasadnicza służba wojskowa, a obecnie mamy w tym zakresie poważną niezagospodarowaną lukę. 

Spokojnie bez ekscytacji. Zasadniczo powyższe rzeczy można byłoby upatrywać w kategorii plusów, ale niektóre z nich działają na zasadzie ostrza obosiecznego. Taka zadaniowość jest dobra, ale bywa irytująca. Tak samo stresy kumulowane w pracy i trzymane w ryzach zaczynają odpuszczać w środowisku uznawanym za bezpieczne tzn. w domu. Wobec tego jak już kiedyś wspominałem, tak istotne dla funkcjonariuszy jest znalezienie odskoczni w postaci posiadania pasji i zainteresowań, które uniemożliwiają przelewanie stresów na członków rodziny, a powolne ich rozładowanie. Jak już mówiłem praca ta zmienia człowieka –  odbiera spontaniczność i ufność wobec ludzi.

———-

Polecam również:

Czy warto nadpłacać kredyt hipoteczny?

———-

Czy podjąłbym tę decyzję ponownie?

Gdyby ktoś zapytał mnie dziś, czy podjąłbym tę samą decyzję i ponownie wstąpił do Policji, odpowiedź nie byłaby jednoznaczna. Z jednej strony, wiem, że praca w Policji nauczyła mnie wiele – odpowiedzialności, dyscypliny, radzenia sobie w trudnych, wyboistych życiowych sytuacjach. Dała mi także okazję do pomocy innym i poczucie, że w pewien sposób robię coś dobrego.

Z drugiej strony, koszt emocjonalny i osobisty, jaki ponosi się w tej pracy, jest przeogromny. Czy byłbym gotów jeszcze raz zmierzyć się z tym wszystkim, wiedząc, jakie są realia? Trudno powiedzieć. Wiem jednak, że te doświadczenia uczyniły mnie tym, kim jestem dzisiaj.

Zdaję sobie sprawę, że nie przyszłaś/przyszedłeś tu, aby kolejny raz spotkać się z tak mało konkretną, a nawet dyplomatyczną odpowiedź. Jeżeli mimo wszystko miałbym udzielić krótkiej, acz konkretnej odpowiedzi na postawione na początku tekstu odpowiedzi uwzględniającej wszystkie moje doświadczenia to brzmiałaby ona – NIE!

Piszę to z pełną odpowiedzialnością, widząc ile ciągłe zmiany grafikowe, moja nieobecność w domu kosztują moją rodzinę. A bez względu na wszystko to rodzina jest moim priorytetem!

I na koniec jeszcze jedna prośba: poza komentarzami zachęcam Was także do zadawania pytań za pośrednictwem maila i facebooka. Podaj proszę także swoje imię i ewentualnie dodaj informację skąd jesteś. Łatwiej będzie wtedy stworzyć ciekawy segment Q&A. Pytania w komentarzach są równie mile widziane.

Miłego dnia!

Grafika na początku tekstu pochodzi z: unsplash – Dario Daniel Silva

3 Comments

  1. Z takim grafikiem, z taką odpowiedzialnością i kosztem dla najbliższych również ponownie bym się nie przyjął. Człowiek zaczyna rozumieć to po czasie. Wynagrodzenie przy takich kosztach to kpina.

  2. Dobry tekst. Fajnie, że patrzysz szeroko i uwzględniasz aspekty z obu stron barykady. Takiego podejścia – jak sądzę – dziś brakuje, bo z jednej strony mamy sfrustrowanych (niekiedy już po rozstaniu z formacją) funkcjonariuszy, którzy będą koncentrowali się na negatywach, a z drugiej strony cukierkowy świat kreowany przez rzeczników prasowych i sekcje doboru.

  3. Dobry tekst, bardzo wyważony. Służyłem w tej formacji 30 lat, pierwsze 20 w służbie kryminalnej a później w prewencji jako dyżurny. Pomimo tych wszystkich niedobrych rzeczy gdybym miał znów zaczynać wybrałbym Policję/ w tamtym czasie i z tamtymi ludźmi/.

Zostaw odpowiedź