
Zabierałem się do tego wpisu kilkukrotnie, gdyż za każdym razem, gdy myślałem, że jestem już na finiszu zbierania materiałów przede mną pojawiała się kolejna historia, która w znaczący sposób wpływała na kształt poniższego tekstu, a zarazem uzupełniała mój stan posiadania.
W ostatnim czasie zauważyłem wzmożone nasilenie w kontekście interwencji domowych, ale nie takich jakie można byłoby rozumieć pod definicją typowo domowych. Chodzi mi bardziej o interwencje, których inspiracją jest zbliżający się rozpad związku, czy to konkubinatu, czy po prostu małżeństwa.
Nazwijmy ten specyficzny rodzaj interwencji – okołorozwodowymi.

Zatem, na czym najczęściej polega ten specyficzny rodzaj zdarzeń? Otóż, chodzi nie mniej, nie więcej o to, że relacje między małżonkami uległy pogorszeniu, liczba sprzeczek i problemów również wzrosła. Na pewnym etapie małżonkowie dochodzą do wniosku, że w ich sytuacji najlepszym rozwiązaniem będzie złożenie pozwu rozwodowego. Na potrzeby wizyt w Sądzie obie strony postanawiają zatrudnić przedstawiciela ustawowego w postaci adwokata.
Przeczytaj także: Fałszywe wezwania służb – czy surowsze kary mogą rozwiązać problem?
Być może od strony prawnej obecność mecenasa to coś dobrego bo pomaga lepiej poruszać się w meandrach prawa. Natomiast pod kątem życiowym i rodzinnym dla tych małżonków nie mogło przydarzyć się nic gorszego. Adwokat, aby wykazać swoje zaangażowanie i zasłużyć na swoją gażę podpowiada małżonką najróżniejsze sposoby i techniki, które mają przed wymiarem sprawiedliwości wytknąć, iż to ta druga osoba jest bardziej winna rozpadowi małżeństwa. Wielokrotnie również mecenas podpowiada, aby nagrywać współmałżonka, bo niewykluczone, że którykolwiek z emocjonalnych uniesień życiowego partnera może mieć istotne znaczenie na wokandzie. Tak samo przedstawiciel prawny namawia małżonków, aby się wzajemnie prowokowali, rzecz jasna wybielając siebie w nagraniach, a nawet reżyserując całe zajścia, które następnie mają stanowić materiał dowodowy.
Dla mnie osobiście najdziwniejsze jest to jak z adwokackiej inspiracji małżonkowie wzywają przeciw sobie Policję. Ileż to razy słyszałem teksty w stylu:
◼️ telefonowałam, gdyż Pan Adwokat kazał zgłaszać każde nietypowe zachowanie męża,
◼️ dzwoniłem, bo żona źle się wobec mnie zachowywała,
◼️ czy jeżeli nagram, jak dziecko nie chce pójść do tatusia to będzie dla Państwa dowód, że mąż jest złym ojcem,
◼️ zgłaszałam, gdyż obecność męża jest mi nie na rękę,
◼️ telefonuje i proszę o sporządzenie notatki z Państwa interwencji,
◼️ gdzie będę mogła uzyskać informacje o liczbie interwencji pod moim adresem,
dziś co prawda nic się nie działo, ale mam nagrania z ostatnich 3 miesięcy potwierdzające naganne zachowanie męża,
◼️ jeżeli założę mężowi 'Niebieską Kartę’ to czy to coś da…
Podobnych tekstów, cytatów każdy funkcjonariusz interweniujący w sprawach około-rozwodowych słyszał w swojej karierze setki. Wiele z nich było kłamliwie wykreowanych, mnóstwo było skutkiem bujnej wyobraźni, multum to wyreżyserowane treści, których nie powstydziłby się nawet sam Bareja. Ale co czyni te interwencje wyjątkowo trudnymi i skomplikowanymi, to nie tyle sama eskalacja konfliktu między małżonkami, co rola, jaką w tej dramatycznej grze przypisuje się dzieciom. Niewinne i bezbronne, stają się niejako pionkami w rękach dorosłych, manipulowanych w sposób, który pozostawia trwałe blizny na ich psychice.
Interwencje okołorozwodowe, w których dzieci są świadkami lub nawet niechcącymi uczestnikami konfliktów, nakładają na policjantów dodatkowy ciężar emocjonalny. W takich momentach, oprócz pełnienia funkcji stróża prawa, funkcjonariusze stają się niejako mediatorami, a czasem nawet doraźnymi psychologami, próbującymi złagodzić skutki konfliktu dla najmłodszych. Ta dodatkowa rola, choć niezapisana w żadnych procedurach, jest niemniej ważna. Policjanci często muszą podejmować szybkie decyzje, mając na uwadze nie tylko aspekt prawny sytuacji, ale przede wszystkim dobro dzieci, które mogą stać się zakładnikami w walce między rodzicami.
Zdarzają się sytuacje, gdy funkcjonariusze są świadkami, jak rodzice w obecności dzieci wymieniają się oskarżeniami, podnoszą głos, a nawet przechodzą do fizycznych starć. Dzieci, przytulając do siebie swoje pluszowe zabawki, z łzami w oczach obserwują sceny, które powinny pozostać im obce. W takich momentach policjanci stają przed trudnym zadaniem nie tylko ochrony fizycznej tych małych świadków, ale również próbują zminimalizować emocjonalne szkody, które mogą wyniknąć z takiego doświadczenia.
Jedna z interwencji, która utkwiła mi w pamięci, dotyczyła właśnie rodziny w trakcie gwałtownego rozpadu. Na miejscu zastaliśmy dwoje przerażonych dzieci, siedzących w kącie pokoju, podczas gdy ich rodzice, w szale emocji, nie zważali na obecność własnych dzieci, kontynuując swoją kłótnię. Dzieci te, skulone i przestraszone, trzymały się za ręce, jakby próbując znaleźć pocieszenie i bezpieczeństwo w sobie nawzajem. Sytuacja ta była na tyle odrealniona i poruszająca, że mój współpatrolowiec, po zakończeniu interwencji, przyznał, iż trudno wyprzeć mu z pamięci widoku tych przerażonych dziecięcych oczu.
Fakt! Pewne rzeczy, które miało się okazję widzieć na służbie ciężko jest wyprzeć z pamięci i zapomnieć. Zdarza się, że obrazy wracają w trakcie nocy i zapętlają się skutecznie uniemożliwiając ponowne zaśnięcie. Jednymi z najgorszych interwencji są właśnie te gdzie dzieciaki stają się 'przedmiotem sporu’ toczącego się pomiędzy dorosłymi.
Inny wciągający materiał: Przestępstwo na Kołach – historia mężczyzny, który próbował dokonać kradzieży
Dzieci, stając się niechcącymi uczestnikami tych konfliktów, często przejmują na siebie część emocjonalnego ciężaru. Bywa, że czują się odpowiedzialne za spory rodziców, obwiniają samych siebie, a to jak dobrze wiesz może rzutować na całe późniejsze życie. Stąd bowiem biorą się poważne problemy emocjonalne, problemy z poczuciem własnej wartości – niska samoocena, problemy z zaufaniem, a nawet zaburzenia lękowe. Można by wyliczać jeszcze długo.
Interwencje okołorozwodowe są więc dla policjantów nie tylko wyzwaniem z punktu widzenia procedur prawnych i bezpieczeństwa. Są one także próbą zrozumienia i wspierania tych, którzy znajdują się w sytuacji kryzysowej, a zwłaszcza dzieci, które nie mają wpływu na działania dorosłych, a mimo to ponoszą konsekwencje ich decyzji. W takich momentach, oprócz pełnienia swoich standardowych ról polegających na zidentyfikowaniu problemu i wdrożeniu odpowiednich procedur prawnych (tj. udzielenia informacji, pouczenia, zatrzymania, wdrożenia procedury niebieskiej karty), wcielamy się również w role obrońców najmłodszych i najbardziej bezbronnych, próbując złagodzić traumę, jaką na nich nakładają waśnie osób dorosłych. W tym kontekście, funkcjonariuszy musi cechować nie tylko fachowe podejście do zastanej problematyki, ale także szczególna empatia, aby być wsparciem nie tylko dla pokrzywdzonych, ale także dla dzieci.
Rola, którą pełnimy w przypadku interwencji okołorozwodowych, powinna zatem wykraczać poza tradycyjne zadania. To nie tylko ochrona porządku publicznego, czy egzekwowanie prawa, ale także subtelna, niedostrzegana i często pomijana praca na rzecz ochrony dobrostanu psychicznego dzieci, które znajdują się w samym centrum tej specyficznej pożogi . Dzieci te, zamiast spokojnego domowego zacisza, doświadczają atmosfery napięcia, strachu i niepewności. Ich dom, który powinien być przystanią bezpieczeństwa, zamienia się w pole bitwy, gdzie każde słowo może stać się narzędziem krzywdy.
Jednym z największych wyzwań w takich sytuacjach jest umiejętność szybkiego ocenienia sytuacji i podejmowania decyzji, które nie tylko zażegnają konflikt, ale również ochronią najmłodszych przed dalszymi traumami. Często naprędce musimy decydować, czy w danej sytuacji będzie konieczne przekazanie informacji również do innych instytucji np. sądu rodzinnego, lub opieki społecznej.
Zapoznaj się również z: Policyjni twórcy internetowi: Od klakiera do hejtera
Kolejna sytuacja, która zapadła mi w pamięć, a którą chciałbym się z Tobą podzielić jest to, gdy małżonek wrócił do domu po kilku tygodniach spędzonych o nowej partnerki po czym bezceremonialnie wyciągnął jedzenie z lodówki, zrobił kolacje, umył się i zasiadł na kanapie. Nie uwierzysz, ale był to sposób, który podpowiedział mu adwokat. Polecił mu 'okopać’ się w domu, tymczasowo odpuścić nową znajomość, aby w sądzie nie dać żonie oręża w postaci porzucenia rodziny i rezygnacji z powierzonych mu w domu ról. Powodem wezwania służb było zachowanie mężczyzny względem żony tj. wszczął awanturę sugerując, że ta jest złą matką, oraz straszył dzieci serwując im teksty w stylu „mama jest niedobra, robi wam krzywdę, ale za niedługo będziecie ze mną i nową mamusią”. To jeszcze nic mecenas zasugerował mu, że pod kątem rozprawy przydało by się zebrać kilka nagrań, na których słychać jak żona krzyczy, płacze, bluźni itd. Podobnież każdy taki emocjonalny wybuch może mieć znaczenie w sądzie. to w sumie zastanawiające kto był prekursorem podsłuchiwania – zwykłe społeczeństwo, a dopiero później politycy, czy może jednak przejęliśmy te zwyczaje prosto z ław Sejmowych..? Tego dnia nakazaliśmy mężczyźnie opuścić dom, gdyż jego zachowanie i przyjęte metody źle wpływają na dzieci. O dziwo poskutkowało! Może zdał sobie sprawę, że pojechał zbyt mocno 'po bandzie.’
Bywa, że w trakcie interwencji okołorozwodowych funkcjonariusz przeżywa coś na wzór emocjonalnych rozterek. Trzeba nauczyć się bowiem i być w stanie rozgraniczyć, gdzie kłótnia dorosłych to element gry aktorskiej i spektaklu związanego ze zbliżającym się rozwodem, a gdzie czai się realne zagrożenie wynikające z możliwej eskalacji całego zajścia… Z tego powodu, każda interwencja tego typu to nie tylko rutynowe zadanie, ale przede wszystkim misja, którą należy wykonywać z najwyższą starannością.
Życie rodzinne i rodzinne dylematy to jedno, lecz optyka na różne sprawy znacznie zmienia się, gdy po raz tysięczny wyjeżdżasz na interwencję domową. Trzeba umieć wykrzesać z siebie tę uwagę, która pozwoli podejść do tych osób w sposób indywidualny, poznać problemy, a przede wszystkim realnie pomóc. Co zaś jest najistotniejsze w kontekście dzieciaków to to, że pomimo upływu lat każda taka interwencja to przypomnienie o skomplikowanych relacjach ludzkich i o tym, jak decyzje dorosłych mogą kształtować życie najmłodszych.
Tekst wart uwagi: Polska Lewica: Zderzenie Ideologii z Rzeczywistością
Podsumowanie
Wszystko to pokazuje, jak ważną rolę pełnią funkcjonariusze, którzy nie tylko zapewniają bezpieczeństwo i porządek, ale również stanowią filar wsparcia dla tych, którzy znaleźli się w sytuacji bez wyjścia. Praca policjanta, zwłaszcza w kontekście interwencji okołorozwodowych, wymaga więc nie tylko odwagi i determinacji, ale przede wszystkim ogromnego serca i empatii, które pozwalają na pełnienie tej niezwykle ważnej społecznie roli.
Spójrz natomiast jak bardzo pokręcone, trudne i skomplikowane potrafią być relacje rodzinne. Oczekiwałbym, że dla dobra wspólnych dzieci małżonkowie będą dążyć do kulturalnego zakończenia relacji, normalizacji swoich stosunków i znalezienia jak najrozsądniejszych rozwiązań pod kątem dalszego wychowania swoich pociech. Niestety to marzenie 'ściętej głowy’. Najważniejsze jest udowodnienie swojej racji, pokazanie i podkreślenie swojego statusu, a przede wszystkim zwycięstwo w Sądzie.
Dziękuję, że przeczytałaś / przeczytałeś mój artykuł i proszę Cię bardzo o podzielenie się nim z Twoimi znajomymi. Im więcej osób z tego skorzysta, tym będę szczęśliwszy. I myślę, że im także może się on przydać. Dzielcie się na Facebooku, Instagramie, Twitterze, mailem – gdzie tylko chcecie i uznacie za stosowne. Zapraszam również do odwiedzenia mojego konta FB i Instagrama, oraz zadawania pytań. Jeżeli zbierze się spora ilość ciekawych pytań to nie wykluczam zrobienia czegoś na wzór Q&A.
Jestem niezwykle wdzięczny za cały feedback i za każdą postawioną kawę poprzez portal BuyCoffee!
Serdecznie pozdrawiam 🙂
Gafika wykorzystana w tekście pochodzi: Gazeta Wrocławska

Nie wiem jak w Polsce, ale w Australii trzeba być w separacji przez 12 miesięcy i wtedy można aplikować o rozwód. Jeśli obie strony podpiszą, to cały rozwód (od papierów do wyroku) trwa 4 miesiące. Rozstrzyganie o winie można sobie toczyć jako osobną sprawę. Uważam, że kiedy 50% małżeństw kończy się rozwodami, to powinno się ten proces ludziom ułatwić (Australia też robi to źle, powinien być krótszy wymóg separacji. Kto to widział przetrzymywać ludzi przez rok na siłę) i powinno się przed ślubem wszystkich ostrzegać jak wygląda postępowanie rozwodowe. Wtedy mniej osób brałoby ślub. Ja tej decyzji żałuję każdego dnia, bo ślub to najokropniejsze coś, od czego nie da się już nigdy w życiu uwolnić. To skaza na całe życie.
Przykro mi z powodu Twoich złych doświadczeń związanych z instytucją małżeństwa. Wiem, że statystyka rozwodów w Polsce jest duża i z roku na rok się zwiększa. W 2023 roku było to około 33 procent. Również uważam, że w kwestii samych rozwodów procedura powinna być ułatwiona, ale przede wszystkim, wejście w związek małżeński powinno być poczynione w sposób bardziej przemyślany.
Dziękuję za komentarz.
Pozdrawiam.