Samotność…

Źródło: Men’s Health

Sezon grypowy trwa w najlepsze, a covid zbiera swoje czarne żniwo podczas trwającej 4 fali. Policja wśród swoich obowiązków w dalszym ciągu ma chociażby – kontrole osób przebywających na kwarantannach.


Kilka dni temu kontrolowałem adres starszej kobiety przebywającej w izolacji. 


Z uwagi na różne sytuacje losowe i częste hospitalizacje osób mających przebywać na kwarantannach, w mojej jednostce przyjęło się, iż przed dokonaniem kontroli konkretnego adresu wpierw wykonuje się telefon mający na celu ustalić, czy takowa osoba nie została przetransportowana do szpitala celem dalszego leczenia pod tlenem/respiratorem. Dopiero po takiej, wstępnej weryfikacji udajemy się na miejsce, aby przy użyciu domofonu porozmawiać z konkretną osobą oraz potwierdzić jej tożsamość w oknie.


Sytuacja, którą chciałbym Wam opisać była podobna do tych, których wielokrotnie doświadczałem. Dodzwoniłem się do starszej Pani, miała na imię – Krystyna. Była to ciepła kobieta, w wieku 83 lat, jak oświadczyła zaraziła się covidem w przychodni i trafiła na kwarantannę, następnie zaś po uzyskaniu pozytywnego wyniku trafiła na izolację. Na szczęście czuła się dobrze, niczego nie potrzebowała. Niczego oprócz zwykłej rozmowy i chwili uwagi. 


Opowiedziała mi o tym jak jest sama, o tym jak znosi samotność, o tym jak jej dzieci są w Wielkiej Brytanii, o tym, że wnuki z nią nie rozmawiają i nie ma nikogo kto zapytałby o stan zdrowia, czy choćby samopoczucie.

Rozmawiałem z nią najnormalniej w świecie wykazując zwyczajne zainteresowanie i atencję. Zapytałem o to czy ma jedzenie i czy ktoś robi jej zakupy? Odparła, że sąsiadce przez drzwi dyktuje listę zakupów, a ta pozostawia jej paczki żywnościowe pod drzwiami. 

Na koniec życzyłem jej szybkiego powrotu do zdrowia i poinformowałem, że następnego dnia zjawi się u niej ktoś inny.


Jakież było moje zaskoczenie gdy po kilku dniach na ekranie mojego telefony wyświetliło się połączenie przychodzące z nieznanego mi numeru. Po podniesieniu słuchawki usłyszałem głos tej samej starszej kobiety, z którą miałem okazję rozmawiać kilka dni wcześniej. Powiedziała, że już zakończyła izolacje, że czuje się już dobrze. Podziękowała mi za dobre podejście i za bycie dobrym człowiekiem. Powiedziała, że chwila luźnej rozmowy, zwykłe pytanie o nastrój i pogodę wiele dla niej znaczyło. 


To była bardzo przyjemna rozmowa, która ukazała mi jak niewiele czasami trzeba, aby uczynić czyjś dzień lepszym. Bądźmy dla siebie milsi, lepsi, bardziej uczynni. Tak naprawdę dla nas to nic wielkiego, a potrafi wiele zmienić w życiu tej drugiej osoby. Tyczy się to zarówno kontaktów rodzinnych, jak i interakcji sąsiedzkich. W końcu samotność potrafi dotknąć każdego z nas. 


Kiedyś słyszałem pewną mądrość, która ładnie podsumowuje tę kwestię – „Na miłość nigdy nie jest za późno, za to na samotność zawsze jest za wcześnie”.


Dotarło do mnie, że ja także mogłem potraktować tę kobietę przedmiotowo – odhaczyć co moje i stwierdzić, że najpewniej więcej jej nie usłyszę, więc po co się starać.


Dzięki za uwagę i do następnego.

#TJS

2 comments

    • Święta prawda. Taka już nasza ludzka natura, że dopiero w momentach trudnych doceniamy to co ważne.
      W mieście gdzie pełnię służbę każdego dnia na kwarantanne trafia grubo ponad 1000 osób.
      Dzięki za komentarz:)

      Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.