Medyczny cud

W jednym z wcześniejszych wpisów opublikowanych na blogu odnosiłem się do obecnej sytuacji na świecie. Przytaczałem wiele argumentów twierdzących o niepotwierdzonym lęku przed koronawirusem i wszechobecnym chaosie wywołanym przez media.

Sytuacja ta dobiega końca w Chinach, zebrała krwawe żniwo, ogniska chorobowe wygasają, ludzie wrócili do zdrowie, a szpitale polowe zostały zamknięte. Gorzej miewa się Europa, która zbyt luźno podeszła do problemu. Łamane były wszelkie zasady bezpieczeństwa, z groteską podchodzono do higieny i kwestii kwarantanny. Wniosek – nie ma się, co dziwić, że we Włoszech jest obecnie więcej ofiar niż w państwie środka.

Wspominałem, że taka sytuacja, co kilka/ kilkanaście lat po prostu ma miejsce i nic nie jesteśmy w stanie na to poradzić. Wystarczy, że prześledzimy koniec XX i początek XXI wieku.

Początek lat 80- tych XX wieku przyniósł nam pojawienie się AIDS – WHO odnotowało łącznie ponad 30 mln zgonów i 10 mln przypadków zdegenerowania organizmu.  Należy podkreślić, że wirus HIV upośledza okład odpornościowy i najczęściej umiera się na inne choroby spowodowane osłabieniem. Chory może długie miesiące, a nawet lata żyć nie zdając sobie sprawy, że jest nosicielem i zaraża. Zauważalny postęp medycyny był w stanie znacznie wydłużyć życie chorych, lecz nadal nie zdołano znaleźć remedium mogącego wyeliminować tę przypadłość.

Nowe milenium również nie okazało się dla ludzkości bardzo łaskawe.  Po kolei doświadczyliśmy: 2002/2003 roku – SARS; 2005 – ptasia grypa; 2009/2010 – świńska grypa; 2014 – ebola. No i wreszcie czasy współczesne 2019/2020 – koronawirus (covid-19). Zmierzam do tego, że każda z tych chorób niosła za sobą śmierć, srogo nas, jako ludzkość doświadczyła i w pewnym sensie musimy być przygotowanie na wystąpienie takich zjawisk.

Zrozumiałe jest, że boimy się nieznanego np. śmierci, jasnym jest, że przeraża nas, koronawirus, ale punktem odniesienia niech będzie chociażby pandemia grypy – hiszpanki, która spowodowała zgon 50-100 mln osób, a dla porównania taka I wojna światowa przyniosła śmierć 40 mln osób.

Wypada się cieszyć, że żyjemy w czasach, gdy postęp nauki jest w stanie przełożyć się na realne wydłużenie średniej długości życia, wyleczenie chorób uważanych w przeszłości za niepokonane i w ten sposób uczynić nasze życia łatwiejszym. Szczepionki, antybiotyki, wyższe standardy higieny i coraz lepsza infrastruktura medyczna przełożyły się na podwojenie średniej długości życia w XX wieku. W 1900 roku było to, bowiem 40 lat, w latach 1990 – 70/75 lat. Aż przebieram nogami na myśl, co jeszcze jest w stanie przynieść nam XXI wiek.

Kolejną kwestią niech będzie również umieralność niemowląt i dzieci, na przełomie XIX/XX wieku było to, bowiem nieomal 30%. Oznacza to, że 1 na 3 pociech umierało nie dożywszy wieku dorosłego. Zaraz obok większej ilości rak do pracy na roli był to argument za wielodzietnym charakterem rodzin w tamtych czasach. Dziś natomiast jest to mniej niż 5%, a w krajach rozwiniętych mniej niż 1%. Postęp widać gołym okiem.

Na potwierdzenie tych słów przytoczę kilka przykładów. Pierwszy z nich to wykonywanie zabiegów na dzieciach już w czasie rozwoju prenatalnego. Dając szansę bobasom na normalny rozwój, a rodzicom na zdrowe potomstwo. Drugi przykład, dotyczy amerykanki, która w wyniku wypadku była pozbawiona macicy i bezpłodna. Lekarze podjęli się zabiegu przeszczepienia macicy od nieżyjącego dawcy, następnie dzięki metodzie zapłodnienia pozaustrojowego – In vitro – będącego laboratoryjną metodą zapłodnienia polegająca na połączeniu komórki jajowej i plemnika poza żeńskim układem rozrodczym, zaszła w ciążę. To, co wydawało się niegdyś niemożliwe spełniło się – kobieta zaszła w ciąże i powiła chłopca.

Zmierzając do końca ponownie powtórzę, że należy przestrzegać zasad higieny, zasad kwarantanny, regularnie się badać i nie narażać na niepotrzebne ryzyko. Pamiętajmy jednak, że nie ma powodów do obłędu i popadania w paranoje. Na przestrzeni lat medycyna poczyniła wielkie zmiany, odciskające swoje piętno na wszelkich aspektach naszego życia. Ludzkość przetrwała wiele, a jest w stanie wytrwać jeszcze więcej.

Taki jest świat.

7 comments

  1. Jeśli chodzi o koronawirusy, to niestety w większości pochodzą właśnie z Chin. Ciekawa jestem na ile jest temu winna ta kultura jedzenia różnych stworzeń, której my, Polacy nie jesteśmy w stanie zaakceptować, a na ile to działanie człowieka. Sars-Coc-2 jest niezwykle zaraźliwy i w zasadzie nie wiemy, czy człowiek po przebytej chorobie nabiera odporności. Wielka niewiadoma, która powoduje, że jestem w stanie uwierzyć w teorie spiskowe o wyprodukowaniu tego szczepu.

    Polubione przez 1 osoba

    • Dziękuję za komentarz:) Nie uważam się za eksperta, ale winy upatrywał bym właśnie w kulturze – jedzenie nietoperzy nie mogło dobrze się skończyć. Można pokusić się o stwierdzenie, że matka natura odbiła piłeczkę.
      Nie wiem ile w tym prawdy, ale jakiś czas temu przeczytałem, że nawet po przebyciu takiej choroby pewien mężczyzna ponownie na nią zapadł.

      Polubione przez 1 osoba

      • A ja wczoraj oglądałam film, takiej internetowej stacji telewizyjnej, w której wprost mówią o raporcie USA, przypisującym całą winę za powstanie koronawirusa tym badaniom w Wuhan. Chiny po prostu próbowały tuszować swoją lekkomyślność zrzucając winę na targ zwierzęcy. Zaraz znajdę ten film i wrzucę Ci link. Ok, zawsze można myśleć, że to propaganda, ale ….może nie?;-)

        Polubienie

      • Zewsząd dociera do nas tak wiele informacji. Od rana do wieczora media bombardują nas newsami, które tak naprawdę w żaden sposób nie pomagają, a jedynie wywołują panikę. Ciężko stwierdzić gdzie tak naprawdę leży prawda – można jedynie domniemywać. Swoją drogą to zabawne, ludzkość skutecznie eliminuje głód na świecie (rzecz jasna nie wszędzie), spadła ilość konfliktów zbrojnych, poziom medycyny realnie wzrósł, a populacje przetrzebił jakiś tam wirus. Chichot losu:)

        Polubione przez 1 osoba

      • Otóż to! Ja myślałam, że ten wirus sprawi, że mając takiego wspólnego wroga, ludzie odpolitycznią się trochę i zaczną patrzeć na świat przez pryzmat jakieś wspólnoty. Niestety tak się nie stało. Znowu z jednej strony antypisowcy, z drugiej zwolennicy Pisu. Przekrzykiwanie się kto jest gorszy, polityczny pingpong. Ja chyba tego mam bardziej dosyć niż koronawirusa:)

        Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.