
Służąc w Policji od lat obserwuję zjawisko, które potrafi złamać człowieka szybciej niż jakakolwiek konfrontacja na ulicy. Nie chodzi o fizyczne zagrożenie. Chodzi o mobbing. O przemoc psychiczną ukrytą pod mundurem, w strukturach od góry do dołu. Zdaję sobie doskonale sprawę z tego, że to nie jest problem wyłącznie naszej formacji. Ten sam schemat dotyka oświaty i większości instytucji publicznych. Różnią się budynki, zakres obowiązków i kolory identyfikatorów, lecz metody pozostają – identyczne.
Policja to formacja ponad 100 tysięcy ludzi. Jeśli ktoś na zewnątrz wyobraża sobie, że dysfunkcyjne mechanizmy pozostają bez wpływu na bezpieczeństwo państwa, to zwyczajnie nie rozumie, jak działa system. Zgnilizna zaczyna się od środka. I właśnie w środku uderza najmocniej.
Żeby właściwie zacząć należy zapoznać się z właściwą definicją. Zatem – mobbing – to systematyczne, długotrwałe działania wymierzone w konkretną osobę w pracy, które mają ją poniżyć, zastraszyć lub wypchnąć z zespołu. Nie chodzi o jednorazowy konflikt czy wymagającego szefa – kluczowy jest ciągły wzorzec zachowań.
—
Autor poleca również: Ścieżka kariery w Policji, czyli legendy i miraże
—
Mobbing w Policji – blisko 20 nadesłanych historii
Na profilu facebookowym – 'Taki Jest Świat’ – zamieściłem informację mówiącą o tym, że przystępuję do zbierania materiałów w temacie patologicznego zjawiska, które od dziesięcioleci jest obecne w Polskiej Policji. Mowa oczywiście o mobbingu. Zbieranie materiałów nie było łatwe, gdyż każdy z 17 nadesłanych maili należało poddać obróbce, odpowiedzieć ich autorowi, a całość poddać czemuś na wzór syntezy. Pracuję zatem niczym mąż zaufania, który działając z prawidłowych, a przede wszystkim pozytywnych przesłanek chciałbym, aby ten metaforyczny mur przyzwyczajeń, patologii i kompleksów funkcjonujący w Policji został skruszony, albo przynajmniej powstała na nim sporej wielkości rysa.
Model zachować na ogół jest podobny, zależy jedynie od stopnia kreatywności i intelektu stojącego za nim przełożonego. Bądźmy szczerzy, Komendant, czy Naczelnik, który zachowuje się niczym 'od pługa oderwany’ nie będzie w stanie wznieść się na wyżyny kreatywności chcąc – jak to się niegdyś mówiło – dojechać swojego podwładnego.
Dlatego też z każdej historii należało wyciągnąć pełnię treści, czyli samo mięsko, które przecież tak bardzo wszystkich ciekawi. Ludzi nie interesuje przecież, że Franek z Mazowsza doświadczył tego, czy tamtego, a Kasia z Katowic nocami płakała ze względu na upodlenie doświadczane ze strony Pani Naczelnik. Tak jak wspomniałem poddałem je syntezie, okrajając ze szczegółów mogących służyć identyfikacji ich autorów.

Mobbing – true story!
Nadesłane przez czytelników bloga opisy i sytuacje powtarzają się tak często, że trudno tu mówić o jednostkowych „incydentach”. Jest to pewnego rodzaju wzorzec, który występuje zaskakująco często.
Gdybym chciał opublikować tu wszystkie nadesłane maile i na rozwinięcie każdego poświęcić kilka wersów to zapewne niniejszy wpis mógłby być objętościowo porównywalny z publikacjami naszych czcigodnych celebrytów i influencerów. Z tym, że mi chodzi o głębie problemu, a do tego wystarczy oschły, acz dosadny tekst blogowy.
Zatem do najpowszechniejszych zachowań policyjnych mobberów w pierwszej kolejności zaliczyć powinniśmy deprecjonowanie, obmawianie, podkopywanie autorytetu. Te zachowania oczywiście mogą być łączone w dowolnych konfiguracjach zarówno z innymi, do których jeszcze przejdziemy, jak i mogą występować solo. Niezależnie od wybranego przez patoprzełożonego repertuaru są czymś nie do przyjęcia w normalnym środowisku pracy.
Przedłożono mi sytuacje, gdy przełożony notorycznie sugerował, informował publicznie i rzucał aluzjami, że funkcjonariusz „nie jest wart funata kłaków”, że funkcjonariusze zrobili by całemu światu przysługę decydując się na odejście z firmy, że są bezwartościowi, a Policja traci jedynie pieniądze wypłacając im wynagrodzenie. Sztandarowym przykładem podkopywania autorytetu jest żonglowanie przykładami mającymi deprecjonować funkcjonariuszy w oczach współtowarzyszy twierdząc, że nie są w stanie nikogo niczego nauczyć, że młodzi adepci sztuki policyjnej są ważniejsi i mają więcej do powiedzenia od starszych – tych niewygodnych – kolegów.
Do kanonu policyjnej patologii przeszło już lekceważenie stażu służby stojącego za doświadczonymi funkcjonariuszami jedynie ze względu na to, że informują o występujących nieprawidłowościach. Szefostwo jednostek narzuca funkcjonariuszom terminy urlopów twierdząc, że to coś kompletnie normalnego, albo blokuje ich udzielenie na krótko przed terminem jego zaistnienia. Innymi zabiegami odnoszącymi się stricte do dni wolnych jest ustawianie służb w taki sposób, aby jak najmocniej odcisnęły się one na Twoim życiu prywatnym i stanie zdrowia. Planowanie służb, aby ofiary mobbingu, czy parafrazując tytuł filmu „nielubiani” czuli tę metaforyczną śrubę, która stale się dokręca. Dlatego, możesz oczekiwać służb zaplanowanych w taki sposób, aby odebrać Ci możliwość spędzania świąt z rodziną, dziećmi i bliskimi. Zmian nie pozwalających Ci na jakąkolwiek celebrację urodzin, spędzenie andrzejek, czy choćby Sylwestra. Wachlarz możliwości jest w tym zakresie dosyć spory. Równocześnie funkcjonariusz 'dojeżdżany’ przez przełożonego dostrzega, jak zastępy klakierów, lizusów i wazeliniarzy terminy niedostępne „dla Ciebie” uzyskują bez większego wysiłku. To ma prawo boleć.
Bywa także, że funkcjonariuszy niewygodnych pomawia się doklejając im gębę, tworząc jakieś scenariusze i historie mające ich skompromitować bądź też ośmieszyć w oczach pozostałych policjantów. Może się to odbywać na różne sposoby m.in. manipulowanie oceną pracy, wysuwanie oskarżeń, które są z gruntu kłamliwe i mają stać się paliwem to „gadania”.
Idąc dalej zdarzają się także sytuacje i zachowania, które skrzętnie pod płaszczykiem służby i 'rzetelnej’ realizacją policyjnej roboty skrywają prawdziwą degenerację systemu i arcytoksycznego „szefa”. Wśród nich możemy wyszczególnić złośliwe czepianie się drobiazgów, domaganie się ciągłego i nieustannego raportowania przebiegu służby – rozumiem przez to należy ciągłe kontrole, odpytywanie z przypadków użycia pb i broni (tak aby za wszelką cenę wykazać niekompetencję), serwowanie gróźb w wersji soft (zawoalowanych), straszenie konsekwencjami (zazwyczaj wyimaginowanymi i wyssanymi z palca)- nie mniej jednak zrobienie funkcjonariuszowi postępowania, nawet tego bezsensownego nie mającego umocowania w faktach wiąże się z 'zabrudzeniem’ mu akt osobowych oraz co dolegliwsze pozbawieniem go jakichkolwiek premii i nagród na okres kilku miesięcy. W dalszej kolejności mamy celowe przeciążanie zadaniami (wymyślanie czynności i misji mających za zadanie zajechać policjanta, wydrenować z energii i pozbawić czasu wolnego, rzecz jasna wszystko dla sławetnej statystyki, której to rzecz jasna nie ma) lub wręcz odwrotnie — odbieranie obowiązków, by „pokazać”, że ktoś jest zbędny, że do niczego się nie nadaje i lepszym rozwiązaniem będzie wypchnięcie go poza margines. Później to już nawet krzyki, wulgarność, traktowanie jak kogoś „niższego” (to przede wszystkim domena tych mniej lotnych przełożonych, o których już wspominałem).
Mobbing może również być mocno skorelowany z tym co obecnie zaistniało w Polskiej Policji na skutek wprowadzenia kursów podoficerskich i aspiranckich. We wiadomościach przewijał się bowiem wątek mówiący, że niezależnie od stażu służby można być – pomijanym, niedocenianym i lekceważonym – w kontekście uzyskania zgody na udział w kursie. Informowano mnie, że jedynie ze względu na panujący w jednostce mobbing jedni są przetrzymywania na starszym posterunkowym (st. post.), a inni w bardzo krótkim czasie na takowe kursy są wysyłani. Kolejny już raz kursy podoficerskie i aspiranckie stały się narzędziem służącym przełożonym do dzielenia funkcjonariuszy na „lepszych” i „gorszych”.
W jednym z maili pojawił się także zapis, który mówił o tym, jakoby z mściwi przełożeni wystawiali funkcjonariuszowi chcącemu przenieść się do innego miejsca negatywną opinię, która była kłamliwa, nie miała oparcia w faktach i była zaprzeczeniem lat ciężkiej pracy. Miało to być podyktowane podobnież niesubordynacją i krnąbrnością (niestety w tym przypadku nie wiem o co dokładnie chodziło, gdyż więcej mi nie odpisano).
Poniżej znajdziesz hasłowo opisane zjawisko mobbingu, którego doświadczają funkcjonariusze Polskiej Policji:
1. Notatki za drobiazgi, demolowanie grafiku, publiczne ośmieszanie, fałszywe postępowanie dyscyplinarne. Nie chodziło o wykroczenie. Chodziło o demonstrację siły.
2. Zgłosiła alkohol u kolegi. Regularnie poniżana, przedstawiana jako „problemowa”. Zasugerowano, by „dała sobie spokój”. Mechanizm odwracania winy działał perfekcyjnie.
3. Wysłanie na przymusową delegację do najodleglejszego miejsca w granicach garnizonu.
4. Nowy naczelnik, zamiast kierować, upokarzał. Lżenie ludzi, przymusowe nadgodziny, represje wobec tych, którzy mieli odwagę zgłosić wątpliwości. Nieformalna degradacja – ulubione narzędzie mobberów.
5. Odmowa udzielenia wolnego na ślub brata. Brak zgody to jedno, lecz później zaczęły się plotki, presja, manipulacje grafikiem, a nawet próba wszczęcia postępowania na podstawie zdarzenia, które monitoring jednoznacznie obalał. Procedury w Policji potrafią być bronią, jeśli w rękach ma je niewłaściwa osoba.
6. Wielokrotne krytykowanie policjantki za to, że zaszła w ciążę i „nie uzgodniła tego z przełożonym”. Po powrocie robienie wyrzutów i nieprzyjemności.
7. Funkcjonariusz zgłosił nadużycia przełożonego i jawne nieprawidłowości. Nie wysłuchano go, ale zasugerował konsekwencje za „podważanie autorytetu”. Potem przyszła izolacja – koledzy bali się rozmów, bo nie chcieli podzielić jego losu. Najskuteczniejsze narzędzie mobbingu? Samotność.
Mobbing to nie żarty
Wielokrotnie docierały do mnie wiadomości mówiące o tym, że nie powinienem się takim problemem, czy jak wolisz – zjawiskiem – zajmować. Mówiono także, że jeżeli komuś jest w służbie tak źle to powinien to natychmiast zgłosić „gdzieś wyżej”, albo najzwyczajniej w świecie – zwolnić się. Twierdzono także, że przesadzam i powinienem zamilknąć. Takie słowa, 'rady i sugestie’ mogą paść jedynie z ust ludzi krótkowzrocznych, lub stanowiących trzon tego patologicznego systemu. Wielokrotnie wspominałem, że brak reakcji na jakieś negatywne zachowanie i sytuację to ciche przyzwolenie na dalsze działanie. Można też zacytować w tym miejscu jednego z bohaterów kultowego serialu „Ranczo”, który kiedyś powiedział „nic się nie zmienia od na dupie siedzenia”. I to jest niepodważalna prawda!
Wyobraźmy sobie kogoś kto ma rodzinę, dzieciaki, ma liczne wydatki związane ze zobowiązaniami i kredytem hipotecznym. Teraz jemu nakaż odejść z pracy z dnia na dzień. To awykonalne i dobrze o tym wiesz. Taka osoba będzie trwać w tym układzie dopóki gwint tej śruby się nie zerwie i będzie zbyt późno. Wiem jak to brzmi, ale niestety natura i psychika wielu z mężczyzn właśnie tak jest skonstruowana. Wielu z nas wychowano w kulturze milczenia i w wielu sytuacjach przypłacamy to niewyobrażalnym cierpieniem.
Określone położenie życiowe sprawia, że człowiek znajduje się w potrzasku i pułapce. Z jednej strony służba ciąży, mobber i jego działania przytłaczają, z drugiej zaś nie możesz odejść, bo kto spłaci kredyt? Kto wykarmi rodzinę? Kto zapewni godny byt? Zwolnienie, znalezienie nowej pracy i zapewnienie „finansowej ciągłości” wymaga czasu, którego wiele rodzin nie ma.
Co zaś tyczy się zgłoszenia zjawisku mobbingu to niestety w Policji w wielu jednostkach jest to mrzonka, którą należałoby włożyć między bajki. Była czas, że ankiety antymobbingowe rozdawał i zbierał bezpośredni przełożony. Zatem wniosek jest prosty i krótki: w samej formacji nie ma osoby, do której można byłoby bez lęku o konsekwencje i odwet opowiedzieć o swoim problemie. Poskarżysz się Komendantowi na Naczelnika, czy Komendantowi Miejskiemu na swojego Komendanta..? Przecież to formacja hierarchiczna i wiążący ich system zależności jest mocniejszy niż Ty mały żuczku.
—
Przeczytaj także: Upadek dzietności w Polsce: Demografia kontra rzeczywistość
—
Nigdzie trawa nie jest zbyt zielona
Żeby było jasne w różnej skali, ale ten sam mechanizm znajdziesz zarówno w Policji, w oświacie i innych instytucjach publicznych. W zasadzie wszędzie trafiają się toksycy, którzy chełpią się iluzoryczną władzą, chcą czuć się lepszymi i pompują swoje ego poprzez powolne niszczenie tych usytuowanych niżej w zawodowym łańcuchu pokarmowym. Po latach rozmów z nauczycielami, urzędnikami i przedstawicielami innych jednostek budżetowych widzę to samo:
- władza oparta na układach,
- awansowanie „swoich”,
- dostrzeganie wrogów w każdym myślącym inaczej, mającym odmienne zdanie,
- systemowa bezkarność kierownictwa,
- związki zawodowe, które zamiast chronić pracowników, chronią oprawców.
Przykłady ze wszystkich instytucji publicznych są równie drastyczne – pracownicy zastraszani, upokarzani, zasypywani bezzasadnymi zadaniami, pozbawiani dodatków motywacyjnych, karani za korzystanie z urlopu, czy L4. Niektórzy zmuszani byli do pracy w różej sytuacji życiowej i zdrowotnej. W tle oczywiście jakby inaczej: powiązania polityczne i rodzinne, które gwarantują bezkarność.
Żaden system nie przetrwa długo, jeśli opiera się na strachu. Ani Policja, ani szpital, ani szkoła, ani żadne inne instytucje państwa.
—
Zapoznaj się również z: Ukryte Koszty Służby: Zdrowotne Wyzwania Funkcjonariuszy
—
Co jeszcze jest łącznikiem pomiędzy Policją i innymi instytucjami publicznymi?
1. Hierarchia bez kontroli – przełożeni decydują o wszystkim: ocenach, zadaniach, urlopach, grafiku, dodatkach.
2. Brak skutecznych narzędzi odwoławczych – komisje często istnieją tylko na papierze.
3. Kultura zastraszania i lojalności „do góry” – nie do prawa, nie do ludzi.
4. Strach przed utratą pracy lub „wilczym biletem” – najczęściej skuteczniejszy niż jakakolwiek kara.
5. Zamknięte środowisko, w którym „swoi” chronią „swoich” – bez względu na koszty.
6. Psychologiczne skutki ciągnące się latami – depresja, wypalenie, zaburzenia lękowe, myśli samobójcze.
Konsekwencje dla systemu bezpieczeństwa i jakości pracy
Mobbing nie jest prywatnym problemem jednostki. To problem systemowy, który ma bezpośrednie przełożenie na obniżenie efektywności służby, powoduje odpływ najbardziej wartościowych funkcjonariuszy, którzy wolą odejść na emeryturę niż dusić się w toksycznym środowisku. Zjawisko to niszczy morale, wpływa na zwiększoną liczbę zwolnień, uzależnień i problemów natury psychicznej. Ze względu na skuteczność Policji, jako podmiotu stanowiącego w głównej mierze o bezpieczeństwie publicznym – mobbing – podważa zaufanie społeczne do instytucji państwowych. Dzieje się tak, bowiem państwo niepotrafiące chronić swoich funkcjonariuszy, nie może skutecznie chronić obywateli.
Podsumowanie
Mobbing nie jest „przewrażliwieniem”. Nie jest „konfliktem osobowości”. To narzędzie kontroli – zimne, skuteczne i niszczące. Dopóki przełożeni w Policji, szkołach i innych jednostkach będą bezkarni, dopóty ludzie będą cierpieć, a system będzie gnił od środka.
Zmiana musi zacząć się od jednego: odpowiedzialności tych na górze. Bez tego każda komisja antymobbingowa pozostanie atrapą.
—
Dziękuję, że przeczytałaś / przeczytałeś mój artykuł i proszę Cię bardzo o podzielenie się nim z Twoimi znajomymi. Im więcej osób z tego skorzysta, tym będę szczęśliwszy. I myślę, że im także może się on przydać. Dzielcie się na Facebooku, Instagramie, Twitterze, mailem – gdzie tylko chcecie i uznacie za stosowne. Zapraszam również do odwiedzenia mojego konta FB i Instagrama, oraz zadawania pytań.
Jestem niezwykle wdzięczny za cały feedback i za każdą postawioną kawę poprzez portal BuyCoffee!

Gafika wykorzystana w tekście pochodzi: chatgpt
