Wybory Prezydenckie 2025. Czy Polska stoi u progu politycznej rewolucji?

Wielkimi krokami zbliżają się wybory prezydenckie, które zdecydują w jakim kierunku w ciągu kolejnych kilku lat będzie podążało nasze państwo. Czy będziemy świadkami 'domknięcia systemu’, zerwania z dualizmem partyjnym, w którym Polska tkwi od 20 lat, a może wygra kandydat, który będzie uprawiał politykę negacji względem obecnego rządu?

Już 18 maja będziemy musieli podjąć ważną decyzję, która będzie rzutować na to jak będzie wyglądać nasza krajowa polityka, a jaki kształt przybierze polityka międzynarodowa? Czy wdrożony zostanie pakt migracyjny i odrzucimy zapisy „zielonego ładu”? Jak zażegnane zostaną problemy finansowe służby zdrowia? Czy będziemy krajem bezpiecznym i praworządnym? Na wszystkie powyższe kwestie i wiele więcej wpływ mieć będzie Prezydent, który podejmowanymi decyzjami, prerogatywami i działaniami będzie przez kolejne 5 lat kształtował krajobraz polityczny Rzeczpospolitej.

W niniejszym wpisie skupimy się jedynie na czterech głównych kandydatach startujących w wyborach. Kandydatach z największymi osiąganymi w ciągu ostatniego półrocza wynikami sondażowymi. Zdaję sobie sprawę, że kandydatów jest aż 13, lecz gdybym miał odnieść się do każdej z postaci to wpis ten liczyłby sobie 15 tysięcy znaków i należałoby poświęcić godzinę na jego przeczytanie. Pochylmy się zatem nad czterema najpoważniejszymi kandydatami, omówmy ich postulaty, spróbujmy znaleźć wady, a jeżeli się uda to także namierzmy ich kłamstwa.

——————

Koniecznie przeczytaj:  Studiowanie – czy gra jest warta świeczki?

——————

Sławomir Mentzen 

Kandydat Konfederacji podobnie jak w 2015 roku Andrzej Duda postanowił sięgnąć po technikę polegającą na odwiedzeniu jak największej liczby powiatów i poszukiwaniu poparcia w miejscach, o których nikt inny by nie pomyślał. Na jego spotkaniach pojawia się mnóstwo osób i o dziwo nie są to jedynie osoby młode, lecz w różnym wieku.

Zauważam, że Pan Sławomir zdecydowanie jest mówcą wiecowym. Świetnie idą mu wystąpienia, gdzie ma możliwość się przygotować, jak mówi młodzież – wykuć na blachę – wtedy jest w stanie wznieść się na wyższy poziom. Najlepszym tego przykładem jest biegłość kandydata w tworzeniu filmików publikowanych na platformie YouTube i TikToku. Natomiast tzw. retoryczny freestyle, którego byliśmy świadkami podczas debat nie jest jego mocną stroną.

Na docenienie zasługuje również jego poparcie sondażowe, które stale waha się w przedziale 15-20 procent.

Mentzen bazuje na tym, że wielu zmęczonych naszą rodzimą polityką ludzi upatruje realnej alternatywy dla politycznego duopolu, który 20 lat temu przejął władzę w kraju i od tamtego czasu skutecznie przerzuca sobie wyborców z rąk do rąk. Największą zaletą Mentzena jest to, że jego ugrupowanie pozbyło się ze swoich szeregów osób najmocniej polaryzujących tj. Janusza Korwin-Mikke i Grzegorza Browna. Osób, które niegdyś z uporem maniaka trzeba było trzymać w tej metaforycznej szafie, aby nie palnęły jakiejś głupoty, która odciśnie się na całym środowisku politycznym włączając tym samym dobrze znany „protokół 1 procent”. Ponadto zaletą samą w sobie jest to, że sama Konfederacja jeszcze nie rządziła przez co nie została negatywnie zweryfikowana, a tym samym składane obietnice nadal pozostają w mocy.

Kandydat na Prezydenta zasłynął hasłami, które mocno zapadły w pamięć społeczeństwa. Dużo mówi o uproszczeniu podatków, ich obniżeniu, wprowadzeniu konkurencji w systemie opieki zdrowotnej, silnej i licznej armii, a także przywróceniu dumy z naszej bogatej historii.

Brzmi nieźle, prawda? W sumie racja, ale ten król chodzi nago, bo jeżeli bliżej przyjrzymy się jego postulatom to zauważymy, że wszystkie pomysły są kosztowne, a dodatkowe wypatroszenie podatków sprawi, że w budżecie zabraknie pieniędzy, na budowę armii, kilka elektrowni atomowych, że konkurencja w opiece zdrowotnej może sprawić, że niektórych nie będzie stać na leczenie i w ogóle pokładanie nadziei, że wszyscy będą w stanie sami zadbać o siebie jest trochę naiwne. Tak samo jest ze stworzeniem 300 000 armii w obliczu niżu demograficznego, a także bez konieczności przywracania obowiązkowego poboru do wojska.

Na wspomnienie zasługują również gafy i wpadki Sławomira Mentzena w tym m.in. ciągłe uciekania na hulajnodze ze spotkań z wyborcami i kreowanie się na gwiazdę rocka, która zmuszona jest uciekać przed tłumem psychofanów. Opowiadanie o tym, że nie potrafi zrobić nawet jajecznicy, gdyż on skupia się na rzeczach istotniejszych. Wspominanie, że bez względu od okoliczności jest przeciwnikiem aborcji. Na koniec chciałbym odnieść się do spotkania Mentzena z Prezydentem Dudą. Po spotkaniu z ust kandydata Konfederacji usłyszeliśmy, że chciałby kontynuować politykę rozpoczętą przez Andrzej Dudę bo to bardzo udane dwie kadencje. Nie zgodziłby się z tym, że ostanie 10 lat w wykonaniu Prezydenta były bardzo udane – miały miejsce zarówno dobre rzeczy, gafy, pozytywne i ważne wystąpienia, ale też koszmarne wpadki. To były dwie kadencje pełne wzlotów i upadków, a mówienie o chęci ich kontynuacji uważam za strzał w stopę.

Pan Mentzen podobnie jak i jego kontrkandydaci zwykł obiecywać rzeczy, które nie należą do kompetencji prezydenta i względem, których prezydent nie ma władzy sprawczej. 

Rafał Trzaskowski 

Pan Rafał to jest dopiero indywiduum. Standardowo jak każdy kandydat na prezydenta obiecuje rzeczy, których nie może nam dać. Najzabawniejsze jest jednak to, że wiele spośród jego obietnic to rzeczy, które nie tak dawno w wyborach parlamentarnych obiecywała jego partia: obniżenie składki zdrowotnej, podniesienie kwoty wolnej od podatku do 60 tysięcy PLN. Zresztą najlepiej świadczy o tym projekt „100 konkretów”, który stał się pomnikiem nie dowiezionych politycznych obietnic. Rozumiesz ten zabieg, prawda? Powielany jest ten sam program, który był już omawiany przed wyborami parlamentarnymi w 2023 roku, a którego postulaty nie zostały rzecz jasna zrealizowane. I jak niby tym razem wyborcy mają uwierzyć, że kandydat na prezydenta nie mający tak szerokich uprawnień jest w stanie cokolwiek załatwić..?

Pan Rafał w trakcie trwania tej kampanii jest najbardziej rozchwianym, niestabilnym i niezdecydowanym politykiem jaki kiedykolwiek startował na Prezydenta RP. Taki nasz 'kandydat kameleon’. Wielokrotnie za pośrednictwem swoich social mediów dawałem wyraz niezadowoleniu i wykazywałem jego niespójność i zmienność. Trzaskowski to kandydat uformowany przez sondaże, stale zmieniający zdanie zgodnie z wynikami badań tychże sondażowni. 

Powstał nawet dowcip odnoszący się do zmiennej natury kandydata PO:

  • Jakie poglądy prezentuje Rafał Trzaskowski?
  • Wszystkie!

Prezydent Trzaskowski to postać, która obejmowała patronatem marsze równości i ochoczo brała w nich udział; ściągał krzyże ze ścian warszawskich urzędów informując równocześnie, że nie posyła dzieci na lekcje religii; jest osobą, która gardziła uformowanymi w czasach rządów Zjednoczonej Prawicy wojskami obrony terytorialnej; na antenie największych mediów mówił, że planeta płonie; był człowiekiem, który w ramach komitetów regionów odpowiadał za kształt mającego negatywne skutki dla polskiego rolnictwa „Zielonego Ładu”; osoba, która wydawała 700 mln PLN – zaznaczam publicznych środków na kontrowersyjne muzeum sztuki nowoczesnej; 650 tysięcy PLN na nowoczesną sławojkę.

Odpowiada za zbudowanie strefy relaksu zbitej z kilkunastu desek rozłożonej przy ruchliwej ulicy Warszawy za 60 tysięcy PLN; kupował drzewka sprowadzane z Niemiec po 14 tysięcy PLN/sztukę; kupuje wielkie dwumetrowe jajko za ponad 200 tysięcy PLN; kupuje hiszpańskie i chińskie autobusy za ponad 250 mln PLN, a poza tym pozwalał na to, że pomimo wielu pompatycznych wypowiedzi warszawskie autobusy były tankowane rosyjskim gazem. Wiem, że w warszawskim magistracie pracuje wiele osób, ale kto jeśli nie Prezydent ma sprawować pieczę nad urzędnikami. Ogromne, nieprzemyślane, bzdurne wydatki to przejaw rozrzutności i niegospodarności.

Ten sam polityk wsłuchując się w sondaże i obserwując polityczne wahadło wychylające się w prawo stał się nagle zagorzałym katolikiem, obchodzącym święta, pędzącym ze święconką do Kościoła. Osobą głęboko wierzącą, która nigdy nie próbowała ściągać krzyży. Mówi również o patriotyźmie gospodarczym, o tym, że należy wspierać i promować na całym świecie polskie produkty, a nawet o tym, że codziennie robi zakupy na bazarze przy Hali Mirowskiej pomimo tego, że nikt nigdy go tam nie widział. Wspominał również, że zwielką przyjemnością wziąłby udział w Marszu Niepodległości. Trzaskowski chcąc uchodzić za polityka bardziej konserwatywnego nagle zaczął wstydzić się swojej przychylności środowiskom LGBT czemu dał wyraz poprzez np. pospieszne schowanie tęczowej flagi na debacie w Końskich. W pogoni za prawicowym elektoratem zapowiedział również zablokowanie „paktu migracyjnego” oraz konieczność odebrania prawa do świadczenia „800 plus” niepracującym ukraińcom.

Idąc dalej, Rafał Trzaskowski nie należy do entuzjastów powstania Centralnego Portu Komunikacyjnego czemu wielokrotnie dawał wyraz. Pamiętam, gdy podczas wywiadu udzielanego Piotrowi Kraśko wspominał o tym, że CPK to przejaw pisowskiej gigantomanii i coś kompletnie zbędnego z uwagi na fakt obecności lotniska w Berlinie.

Widzę w tym kandydacie wiele buty, arogancji i poczucia wyższości nad zwykłymi ludźmi. Zresztą reklamowanie Pana Rafała jako 'bążura’, człowieka potrafiącego porozumiewać się 6 językami, osoby pływającej w oceanie pełnym rekinów ma pokazać go jako kogoś wybitnego, lecz czyni coś zgoła odmiennego ukazując go jako człowiekiem niepotrafiącym zrozumieć zwykłych ludzi, ani tym bardziej ich bolączek.

——————

Polecam również:  Działania, które mogą zmienić Twoje życie

——————

Szymon Hołownia

Pan Marszałek Sejmu, druga najważniejsza osoba w państwie w trakcie trwania kampanii wyborczej doświadcza czegoś na wzór politycznego rozdwojenia jaźni. Naprzemiennie opowiada bzdury, aby następnie się z nich wycofywać, albo z prędkością spożywającego przy świątecznym stole alkohol wujka zaprzecza swoim własnym wypowiedzią. Zacznijmy od rzeczy najistotniejszej, która dla mnie była najdosadniejszym dowodem na brak geopolitycznego rozeznania i dojrzałości. Chodzi dokładnie o wypowiedź o tym, że„Putina wgnieciemy w ziemię, prędzej czy później trafi tam, gdzie powinien trafić: za kraty albo na cmentarz. Putin jest wrogiem ludzkości”

Odpowiedzialny kandydat na Prezydenta nie powinien opowiadać takich rzeczy, gdyż jest to jasny przekaz mówiący o gotowości do konfrontacji. Pan Szymon mówił także, że jego żona będąca żołnierzem zginie w obronie ojczyzny: „Moja żona zginie, jeżeli będzie konflikt zbrojny”. Po jakimś czasie oczywiście Pan Hołownia udzielając wywiadu dla radia zmieniał swoją narrację twierdząc, że jedynie on jest gwarantem bezpieczeństwa dla Polski i szansą na to, że nasze wojska nie wyjadą na Ukrainę.

Idąc dalej, pamiętasz zapewne te nagrania, na których Marszałek Sejmu płacze nad Konstytucją i roni łzy nad stanem prawnym Polski tak jakby zapomniał, że to właśnie politycy mają realny wpływ na kształt państwa. Pozostając przy temacie ustawodawstwa to jak każdy kandydat na Prezydenta tak również Hołownia obiecywał i obiecuje rzeczy, których nie może nam dać. Z tą jednak różnicą, że na przeprowadzenie stosownych reform i wprowadzenie zapowiadanych zmian miał już ponad 1,5 roku, które ewidentnie przespał. Przypominam, że jego partia wchodzi w skład koalicji rządzącej – posiada wielu ministrów i podsekretarzy, za sprawą których można przeforsowywać stosowne zmiany. Marszałek Sejmu starając się o urząd Prezydenta zapomina, że kompetencje głowy państwa są mniejsze i takie właśnie będzie jego oddziaływanie na bieżące ustawodawstwo.

Kolejny zarzut jaki mam do Pana Hołowni to hipokryzja, w kontekście obiecywanej przez niego kultury życia publicznego i parlamentarnego. Miał zaprowadzić nowe standardy, przywrócić zasady wzajemnego szacunku i tak dawno zapomnianą w murach Parlamentu kulturę. Tymczasem krajowa polityka tkwi w tym samym rynsztoku, w którym znajdowała się od ponad 30 lat. Powiem więcej sam Hołownia w znacznym stopniu przyczynił się do tego, że Polski Parlament pozostaje siedliskiem żenady i hejtu. Przypomnij sobie te wybuchy gniewu względem osób zadających na konferencjach prasowych niewygodne pytania, nietrzymanie ciśnienia, te przekomarzanie się z posłami opozycji, nazywanie Posła Mentzena – „kozak w necie, piżmak w świecie”, „Mentzen to szkodnik, to jest pasożyt”.

W ciągu ostatnich kilku lat Pan Marszałek zanotował również kilka innych gaf, które należy przypomnieć. Pamiętasz zapewne kontrowersyjny spot wyborczy, który powstał z inspiracji Hołowni i bezpośrednio nawiązywał do katastrofy smoleńskiej. W spocie m.in. padają słowa: „Będziemy walczyć o każde drzewo. Nie tylko o jedno”. W tym czasie na filmie pokazana jest brzoza, a następnie przelatujący papierowy samolocik. Czy to jest dojrzałe i poważne?! Niech środowiska polityczne obrzucają się fekaliami niczym małpy w zoo – jeżeli taką politykę chcą uprawiać – lecz nie możemy naśmiewać się z 96 ofiar katastrofy. To poniżej wszelkiej krytyki.

W trakcie swojej kilkuletniej kariery politycznej Pan Hołownia postulował jak najszybsze należy odejście od polskiego złotego i przystąpienie do wspólnej strefy euro. Proponował również inne daleko idące rozwiązania, aby porzucić pieniądz 'papierowy’ i całkowicie przejść na system rozliczeń bezgotówkowych. Po natychmiastowej reakcji partyjnych doradców i uzmysłowieniu sobie, że dla większości wyborców to właśnie posiadanie gotówki jest synonimem bezpieczeństwa, zrewidował swoje stanowisko.

Idąc dalej, w trakcie kampanii wyborczej Hołownia proponował głębokie reformy w systemie opieki zdrowotnej. Obiecywano krótsze kolejki do lekarzy specjalistów, zwracanie poniesionych kosztów jeżeli pacjent nie miał możliwości skorzystać z usług publicznej ochrony zdrowia. Roztaczano również przed nami piękną wizję tego, że to lekarz będzie telefonował do pacjenta z zapytaniem o jego samopoczucie i stan zdrowia sugerując przeprowadzenie odpowiednich badań. Utopia!

Ponadto Pan Marszałek stale powtarza, że Mentzen to jego największy wróg, z którym będzie walczył do ostatniej kropli politycznej krwi. To właśnie w kandydacie Konfederacji upatruje on swojego najgroźniejszego przeciwnika, o czym też mówi przy każdej nadarzającej się okazji. W zasadzie w trakcie tej kampanii z ust Marszałka częściej słyszałem słowo ’Mentzen’ niż realne, sensowne pomysły na uzdrowienie tego kraju. Ileż to razy w jednym zdaniu zestawiał on – ’nazwisko przewodniczącegoNowej Nadziei’, 'Rosja’, 'AFD’ – takie zachowanie przywodzi na myśl jakąś obsesję.

Jak widzisz pomimo tego, że Hołownia jest Marszałkiem Sejmu, a jego ugrupowanie Polska2050 stanowi ważne ogniwo w koalicji rządzącej powyższych zmian nie udało się przeforsować, a sam kandydat nadal z uporem maniaka wraca do tych samych obietnic. W wielu fundamentalnych sprawach Hołownia już kilkukrotnie zmieniał zdanie przez co można powątpiewać w jego przywiązanie do poglądów, siłę charakteru i zdecydowanie.

Karol Nawrocki

Prezes IPN od początku był dla mnie osobą mocno kontrowersyjną. Przyklejono mu etykietkę kandydata obywatelskiego w sytuacji, gdy dla wszystkich jasnym było, że jest on kandydatem wytypowanym przez jednoosobową komisję w postaci – Jarosława Kaczyńskiego. Jego wybór to nic innego jak próba znalezienia kogoś kto nie będzie tak mocno popularyzował elektoratu niezdecydowanego i pozwoli urwać kilka dodatkowych punktów procentowych. 

Żaden z kandydatów będących mocno związanymi z partią PiS nie byłby w stanie tego zrobić z uwagi na zniechęcenie i zmęczenie znacznej części społeczeństwa po 8 latach rządów. Dla przykładu wystawienie w wyborach takiego: Przemysława Czarnka, lub Dominika Tarczyńskiego – z jednej strony zaangażowało by twardogłowy elektorat partyjny, z drugiej zaś ich przywiązanie partyjne odstraszyło by resztę elektoratu, który jest potrzebny Prezesowi Kaczyńskiemu niczym tlen. 

Po wytypowaniu kandydata 'obywatelskiego’ pojawił się jednak inny problem, a mianowicie, że Nawrocki przez bardzo długi czas nie potrafił przekonać do siebie nawet najbardziej zagorzałych wyborców, którzy na dobre i na złe zawsze oddawali głos na PiS, a jego wyniki sondażowe przez długi czas oscylowały w granicach 20-25 procent. 

Sam Nawrocki w trakcie spotkań z wyborcami był drętwy, mało pewny siebie,zwyczajnie sztywny. Wyglądał jak mało udany produkt uboczny ściśle związany z działalnością tartaku – ’wyrób kandydatopodobny’. Do sieci wyciekły nagrania z jednego ze spotkań, gdy Pan Nawrocki nerwowo pyta swoich sztabowców – „co teraz mam robić?” – umówmy się, że wizerunkowo nie wygląda to zbyt dobrze, a po kandydacie na Prezydenta tego kraju oczekiwalibyśmy więcej pewności siebie i wewnętrznego przekonania.

Karol Nawrocki jak każdy kandydat w trakcie trwania kampanii musi stawiać czoła wszystkim podmiotom, które stawały na głowie, aby tylko zdobyć jak najwięcej kompromitujących materiałów na temat przeszłości kandydata. Mowa tu między innymi o zdjęciach przedstawiających prezesa IPN w towarzystwie osób związanych światem przestępczym, środowiskami kibicowskimi i innymi szemranymi personami.

Można oczywiście mówić o tym, że nigdy nie wiemy, z kim przetniemy swoje ścieżki w trakcie wielu lat życia i kim może być ów jegomość, który 3 lata temu pod stadionem poprosił o zrobienie wspólnej fotografii, z tym, że mam w tym temacie pewne przemyślenie. Otóż, ja również uprawiam sport i spędzam wiele godzin na salach treningowych, lecz z całą pewnością mogę powiedzieć, że nigdy nie zrobiłem sobie zdjęć z przestępcami, ani tym bardziej nie utrzymywałem znajomości z osobami.

Kontynuując ten temat Karol Nawrocki, jako historyk pod pseudonimem Tadeusz Batyr napisał książkę pt. „Spowiedź Nikosia zza grobu” i umówmy się, że nie ma w tym nic złego, ale tak mocne rozwarstwienie osobowości, aby publicznie mówić o sobie i swoim alter ego to już gruba przesada. Tadeusz Batyr udzielając wywiadu chwalił Karola Nawrockiego, zaś Nawrocki mówił o niebywałych osiągnięciach Batyra.

Idąc dalej, na samym początku kampanii żenujące było dla mnie to, że Nawrocki przez kilka tygodni, nieomal dzień w dzień był pokazywany w trakcie wykonywania ćwiczeń – podnosił ciężary, podnosił się na drążku, biegał z działaczami Prawa i Sprawiedliwość. Zdaję sobie sprawę, że to próba dotarcia do młodego elektoratu i pokazania, że jest się cool. Samo promowanie zdrowego stylu życia, aktywności też jest bardzo potrzebne. Natomiast dzień w dzień pokazywanie kandydata na innej siłowni stało się w pewnym momencie monotematyczne. Prezydent powinien być otwarty na wiele różnych rzeczy, ale przede wszystkim powinien się zajmować sprawami ważnymi dla kraju, kwestiami merytorycznymi.

Teraz również na jaw wyszły nieścisłości z posiadaną przez kandydata liczbą mieszkań. Podczas kampanii mówił, że „posiada jedynie jedno mieszkanie” teraz na jaw wychodzi, że ma także inny lokal. To w sumie nic nadzwyczajnego, lecz wokół tego tematu pojawia się wiele wątpliwości. Najpierw mówiono, że kandydat obywatelski wyłudził mieszkanie od biednego emeryta, następnie media podały informację jakoby Nawrocki kupił mieszkanie od seniora po cenach rynkowych za 120 tysięcy złotych. Nawet Przemysław Czarnek podczas zwołanej konferencji prasowej prezentował akt notarialny mający potwierdzić tamtą czynność prawną. To jednak nie koniec, gdyż podczas programu internetowego u Redaktora Rymanowskiego szef IPN wszystkiemu zaprzeczył prezentując zapis testamentowy sporządzony ponad dekadę temu przez właściciela rzeczonego mieszkania.

To spory chaos, nie sądzisz? To wszystko co dzieje się wokół kandydata ’Prawa i Sprawiedliwości’ zdaje się być bardzo mało konkretne i transparentne.

——————

Zapoznaj się także: Czy istnieje sposób, aby uzdrowić Polską politykę?

——————

Podsumowanie

Nie zamierzam mówić Ci na kogo powinnaś/powinieneś zagłosować, gdyż to wyłącznie Twoja indywidualna decyzja. Mam jednak do Ciebie dwie prośby. Po pierwsze, bądź obiektywny w wyborze kandydata. Nie sugeruj się tym co mówią Ci media głównego nurtu, telewizje pokroju – TVN-u, Republiki, czy TVP – całą dobę serwują propagandowe treści, niemające nic wspólnego z obiektywnym przekazem informacji, lecz na partyjne zlecenie kreują naszą rzeczywistość podlewając ją mnóstwem negatywnych emocji. Zatem nie ufaj mediom, sondażowniom i politykom, nie daj się uwieść rzucanym bez pokrycia obietnicom i patrz na to jaka w przeszłości była skuteczność wywiązywania się z tychże obietnic.

Po drugie, zarówno w pierwszej turze – 18 maja, jak i w drugiej przypadającej na – 1 czerwca, pójdź do głosowania. Nie rezygnuj ze swojego obywatelskiego obowiązku, który jest równocześnie niebywałym przywilejem. Jest to bowiem fundament demokracji, na którym zbudowane jest całe nasze życie publiczne.

Pomyśl o tym w ten sposób – jeżeli nie wrzucę głosu do urny to zrobi to ktoś inny, zatem oddaję los swój i swojej rodziny w cudze ręce. Można również inaczej, bardziej obrazowo – nie udając się na wybory wyzbywasz się prawa do narzekania. Działa na wyobraźnie, prawda? 🙂

Dziękuję, że przeczytałaś / przeczytałeś mój artykuł i proszę Cię bardzo o podzielenie się nim z Twoimi znajomymi. Im więcej osób z tego skorzysta, tym będę szczęśliwszy. I myślę, że im także może się on przydać. Dzielcie się na Facebooku, Instagramie, Twitterze, mailem – gdzie tylko chcecie i uznacie za stosowne. Zapraszam również do odwiedzenia mojego  konta FB i zadawania pytań.

Grafika wykorzystana w tekście pochodzi z: portal legnice eu

1 Comment

Zostaw odpowiedź