SAFE dla Polski – bezpieczeństwo czy wieloletnie zadłużenie UE?

Debata o programie SAFE została w Polsce sprowadzona do poziomu propagandowego okładania się pałkami. Jedni próbują wmówić społeczeństwu, że każdy, kto krytykuje SAFE, działa przeciw bezpieczeństwu państwa. Drudzy krzyczą o „zdradzie narodowej” i „sprzedaży Polski”, często nawet bez rozumienia samego mechanizmu. Problem polega na tym, że za medialnym hałasem ginie rzecz najważniejsza: SAFE to nie jest jakiś tam drobny program pomocowy, tylko gigantyczne wieloletnie zobowiązanie finansowe i polityczne, które może wpływać na polską suwerenność budżetową, przemysłową i zakupową przez dekady.

Właśnie dlatego cały proces powinien był zostać przeprowadzony w sposób maksymalnie transparentny, ustawowy i pod pełną kontrolą parlamentarną. Tymczasem rząd przepchnął mechanizm o wartości 44 mld euro – czyli około 180 mld zł – mimo prezydenckiego weta wobec ustawy wdrażającej i mimo ogromnej liczby znaków zapytania dotyczących finalnych warunków pożyczki.

To już samo w sobie powinno zapalać czerwone światło.

SAFE został podpisany, ale nadal nie znamy pełnych warunków


Rząd i część mediów sprzedają dziś przekaz: „Polska dostała 180 mld zł na bezpieczeństwo”. Propagandowo brzmi to fantastycznie. Problem polega na tym, że SAFE nie jest dotacją, lecz zwykłą pożyczką. Gigantyczna pożyczka denominowana w euro, rozłożona na dekady, z oprocentowaniem zmiennym i z szeregiem zapisów dotyczących warunkowości przemysłowej oraz zakupowej.

Co szczególnie istotne – mimo podpisania umowy przez stronę rządową nadal nie przedstawiono opinii publicznej pełnych i szczegółowych warunków finansowych całego mechanizmu. Nie ma publicznie przedstawionego kompletnego harmonogramu spłat, pełnej analizy ryzyka kursowego, rzeczywistych kosztów obsługi długu przy uwzględnienie różnych scenariuszy ani dokładnych zobowiązań wynikających z zapisów dotyczących wspólnych zakupów i komponentów spoza UE.

Polska została pierwszym krajem UE, który podpisał umowę SAFE na 43,7 mld euro. Rząd przedstawia to jako sukces historyczny.

Tyle, że należy pamiętać, iż sukces polityczny nie jest automatycznie sukcesem strategicznym.

Przeczytaj także: Kieszonkowe: Pomost do Finansowej Świadomości Dzieci

Problem fundamentalny: brak pełnej legitymizacji ustawowej

Tu dochodzimy do sedna całego problemu, czy jeżeli wolisz – sporu politycznego.

Tak gigantyczne zobowiązanie finansowe nie powinno być realizowane na podstawie politycznych obejść, jakiegoś tam „planu B” i podpisów ministrów. Powinno przejść pełną ścieżkę ustawową: uchwalenie przez Sejm i Senat, zdobyć podpis Prezydenta RP oraz posiadać jasne umocowanie ustawowe.

Tymczasem prezydent Karol Nawrocki zawetował ustawę umożliwiającą wdrożenie mechanizmu SAFE. Rząd jednak jak można było się spodziewać nie wycofał się z programu. Zamiast tego zaczął mówić o „planie B” i wykorzystaniu istniejących mechanizmów finansowania przez BGK i Fundusz Wsparcia Sił Zbrojnych.

I teraz rzecz kluczowa: przy zobowiązaniu tej skali nie wystarczy polityczna interpretacja, że „jakoś się da i jakoś to będzie”. Nie wystarczy uchwała. Nie wystarczy konstrukcja zastępcza, bo to jedynie proteza. Nie wystarczy również podpis kilku ministrów.

Potrzebna tu jest moc ustawy i ratyfikacja takiej umowy. Potrzebna jest odpowiedzialność konstytucyjna. Potrzebna jest jawna zgoda parlamentu i podpis głowy państwa.

Inaczej państwo zaczyna działać w logice obchodzenia własnych mechanizmów kontroli tylko dlatego, że politycznie „trzeba się spieszyć”. To bardzo niebezpieczny precedens.

I warto powiedzieć coś jeszcze: przy podpisaniu SAFE nie widzimy dziś ciężaru państwa polskiego reprezentowanego przez pełną procedurę ustawową. Widzimy głównie polityczno-administracyjny mechanizm oparty o decyzje rządu i podpisy ministrów, mimo że chodzi o dług mający obciążać kolejne pokolenia Polaków przez kilkadziesiąt lat.

Stąd też tak wiele opinii konstytucjonalistów, autorytetów świata prawniczego, którzy wprost informują, że wprowadzenie mechanizmu SAFE „tylnymi drzwiami” jest równoznaczne ze złamaniem art. 89 Konstytucji RP.

SAFE to nie neutralny kredyt. To mechanizm warunkowości


Zwolennicy SAFE bardzo często próbują przedstawiać ten program jako zwykły „tańszy kredyt na obronność”. To znaczne spłycenie całego tematu i uproszczenie graniczące z prostacką manipulacją.

SAFE został skonstruowany tak, aby pieniądze nie były neutralne politycznie i gospodarczo. Mechanizm promuje określony model zakupów oraz określony kierunek budowy europejskiego przemysłu obronnego. Program premiuje komponenty pochodzące z – UE, EOG/EFTA i Ukrainy – ograniczając równocześnie udział dostaw spoza tego kręgu.

To oznacza realne ograniczenie elastyczności zakupowej Polski.

A przypomnijmy: polska modernizacja armii w ostatnich latach opierała się głównie na zakupach amerykańskich i koreańskich. SAFE może więc działać jak mechanizm przesuwający decyzje zakupowe w stronę unijnego modelu przemysłowego niezależnie od tego, czy będzie to optymalne z punktu widzenia polskiego interesu strategicznego.

Do tego dochodzi kwestia warunkowości. Im większy udział wspólnych mechanizmów finansowania i wspólnych zakupów, tym większa pokusa politycznego rozszerzania wpływu Brukseli na obszary dotąd pozostające w gestii państw narodowych. Zaznaczam, że kompletnie nie ma znaczenia, czy ktoś jest euroentuzjastą czy eurosceptykiem. To zwykła logika instytucjonalna.

Sprzętu nie kupuje się „na już”


Warto także wspomnieć, że w całej propagandzie wokół SAFE praktycznie pomijany jest jeszcze jeden absurd.

Politycy zachowują się tak, jakby wystarczyło podpisać papiery i to natychmiast „zwiększy nasze bezpieczeństwo”. Tymczasem realny przemysł zbrojeniowy do cholery tak nie działa.

Duże zamówienia wojskowe mają często kilkuletnie terminy realizacji. Dotyczy to czołgów, systemów OPL, amunicji, radarów, artylerii czy systemów rakietowych. W wielu segmentach europejski i światowy przemysł obronny jest już przeciążony wojną na Ukrainie, wojną w Iranie oraz wcześniej podpisanymi kontraktami. System kolejkowania dotyczy również sprzętu wojskowego.

A mimo to politycy próbują tworzyć atmosferę zakupów ad hoc: szybko podpisać, szybko zadłużyć państwo, szybko ogłosić sukces medialny, a o szczegółach „pogadamy później”.

Czy tylko mi wydaje się, że tak nie prowadzi się odpowiedzialnej strategii bezpieczeństwa..?

Autor poleca również: Życie w cieniu munduru: Jak wsparcie rodziny pomaga w trudach służby

10 mld zł dla Ukrainy?

Dodatkowe kontrowersje budzą informacje dotyczące możliwego przekazania części środków lub efektów programu SAFE na potrzeby współpracy z Ukrainą.

W debacie publicznej pojawiały się informacje, że około 10 mld zł miałoby zostać skierowane na projekty związane z Ukrainą, co potwierdzać miała pełnomocniczka rządu ds. SAFE Magdalena Sobkowiak-Czarnecka. W mediach pojawiały się również informacje o wspólnych projektach produkcji uzbrojenia realizowanych wraz z naszymi wschodnimi sąsiadami.

I tu trzeba postawić pytanie fundamentalne: czy polski podatnik ma spłacać przez dekady zobowiązania zaciągnięte formalnie na bezpieczeństwo Polski, jeśli część środków lub efektów programu ma być kierowana poza granice naszej Ojczyzny?

To nie jest pytanie „antyukraińskie”. To pytanie o elementarną przejrzystość i odpowiedzialność państwa wobec własnych obywateli.

Kto naprawdę zarobi na SAFE?

Kolejny problem jest jeszcze bardziej niewygodny.

Rząd bardzo chętnie mówi o „wzmacnianiu polskiej zbrojeniówki”. Tyle, że ogromna część firm mających uczestniczyć w projektach to w praktyce filie lub podwykonawcy dużych grup z Europy Zachodniej.

I tu dochodzimy do sedna: czym innym jest realna budowa polskich kompetencji technologicznych i produkcyjnych, a czym innym montownia lub integracja realizowana pod zagraniczne grupy kapitałowe.

Jeżeli SAFE ma skończyć się tym, że Polska zadłuży się na dekady po to, aby finansować europejskie łańcuchy dostaw kontrolowane poza Polską, to trudno mówić o pełnej podmiotowości przemysłowej.

Do tego same zapisy programu pozostają w wielu miejscach bardzo szerokie i „dziurawe”, pozostawiając ogromne pole do późniejszej interpretacji politycznej i regulacyjnej.

I właśnie dlatego tak niebezpieczne jest podpisywanie tego typu mechanizmów bez maksymalnej transparentności i bez twardych zabezpieczeń ustawowych. 

Pamiętasz jak jakiś czas temu nasz Rząd opublikował listę firm mających korzystać ze środków pochodzących z SAFE. No właśnie rzecz w tym, że znalazły się tam firmy, które o niczym nie wiedziały! Firmy, z którymi nigdy nie prowadzono jakichkolwiek rozmów oraz nigdy nie były zainteresowane wzięciem udziału w jakimkolwiek przetargu…

Nawet na poziomie UE SAFE budzi spór o legalność

Co ciekawe, problem demokratycznej legitymizacji nie dotyczy wyłącznie Polski.

SAFE został przyjęty na podstawie art. 122 TFUE – czyli nadzwyczajnej procedury pozwalającej ominąć standardowy proces legislacyjny i Parlament Europejski. PE zakwestionował ten tryb i skierował sprawę do TSUE.

Czyli jak widzisz nawet na poziomie samej UE istnieje spór o to, czy SAFE został przepchnięty zgodnie z duchem demokratycznej kontroli. A mimo to w Polsce próbuje się wmówić obywatelom, że jakakolwiek poważniejsza krytyka programu jest „działaniem przeciw bezpieczeństwu narodowemu”.

Nie. Krytyka przy zobowiązaniu rzędu 190 mld zł jest obowiązkiem, a nie problemem.

Największy problem SAFE: tworzenie precedensu

Najgroźniejsze w całej sprawie może być jednak coś innego.

Jeżeli państwo przyzwyczai się do tego, że wielopokoleniowe zobowiązania można przepychać poza pełną kontrolą parlamentarną, przy pomocy konstrukcji zastępczych i politycznego pośpiechu, to SAFE stanie się nie wyjątkiem, ale nowym patologicznym standardem.

Dziś chodzi o obronność. Jutro może nam się wmówić, że chodzić o energetykę, klimat, migrację albo kolejne wspólne mechanizmy zadłużeniowe.

I właśnie dlatego kwestia procedury jest tak ważna. Nie chodzi wyłącznie o sam SAFE.

Chodzi o to, czy Polska pozostaje państwem działającym na podstawie pełnej legitymizacji ustawowej, czy zaczyna dryfować w stronę modelu, w którym strategiczne decyzje – również te finansowe – są podejmowane ponad głowami obywateli pod presją politycznej narracji o „wyjątkowej sytuacji”.

Zapoznaj się również z: Ścieżka kariery w Policji, czyli legendy i miraże

Podsumowanie

SAFE nie jest „darmowymi pieniędzmi”. Nie jest też neutralnym kredytem technicznym.

To ogromny mechanizm zadłużeniowy połączony z warunkowością przemysłową, polityczną i zakupową, podpisywany w atmosferze presji czasu, propagandy bezpieczeństwa i ogromnej liczby niedopowiedzianych szczegółów.

Najbardziej niepokojące nie jest nawet samo istnienie programu. Najbardziej niepokojące jest to, że rząd próbuje budować wielopokoleniowe zobowiązanie finansowe mimo prezydenckiego weta, bez pełnego ustawowego umocowania i bez realnej debaty parlamentarnej odpowiadającej skali ryzyka.

Tak nie wygląda poważne państwo. Poważne państwo nie podpisuje zobowiązań na dziesiątki lat metodą politycznego pośpiechu, wpędzania oponentów w poczucie winy i medialnych sloganów.

Poważne państwo najpierw przedstawia obywatelom pełne warunki, pełne ryzyka, pełne koszty i pełne konsekwencje.

A dopiero potem prosi o zgodę.

Dziękuję, że przeczytałaś / przeczytałeś mój artykuł i proszę Cię bardzo o podzielenie się nim z Twoimi znajomymi. Im więcej osób z tego skorzysta, tym będę szczęśliwszy. I myślę, że im także może się on przydać. Dzielcie się na Facebooku, Instagramie, Twitterze, mailem – gdzie tylko chcecie i uznacie za stosowne. Zapraszam również do odwiedzenia mojego konta FB i Instagrama, oraz zadawania pytań.

Jestem niezwykle wdzięczny za cały feedback i za każdą postawioną kawę poprzez portal BuyCoffee!

Gafika wykorzystana w tekście pochodzi: chatgpt 

1 Comment

  1. I tu trzeba postawić pytanie fundamentalne: czy polski podatnik ma spłacać przez dekady zobowiązania zaciągnięte formalnie na bezpieczeństwo Polski, jeśli część środków lub efektów programu ma być kierowana poza granice naszej Ojczyzny?

    To nie jest pytanie „antyukraińskie”. To pytanie o elementarną przejrzystość i odpowiedzialność państwa wobec własnych obywateli.

    I już wiemy skąd wy są towarzyszu.

Zostaw odpowiedź