
Ostatnie miesiące w naszej krajowej polityce okazały się być bardzo gorące. W czasie zbiegło się wiele istotnych wydarzeń, a między innymi wybory prezydenckie, wręczenie Karolowi Nawrockiemu przez PKW zaświadczenia o wyborze na Prezydenta, działalność Pana Romana Giertycha mająca na celu udowodnienie wydumanych fałszerstw wyborczych, jak również jasne stanowisko Marszałka Hołowni, że nie zamierza brać udziału w urządzonym kabarecie i kpić z systemu prawnego.
Zapoznaj się również z: Małżeństwo, które rozdzieliła śmierć
Właśnie na postaci Pana Hołowni chciałbym skupić się w niniejszym tekście. Osiągnięty przez niego wynik wyborczy jasno ukazuje, że jego ’polityczne 5 minut’ właśnie się zakończyło. Parlamentarna opozycja ukuła nawet powiedzenie twierdzące, że nie jest on już „marszałkiem rotacyjnym”, lecz bardziej trafione w jego przypadku byłoby określenie „marszałek promocyjny”.
Zdobył on bowiem dokładnie 4,99 procenta. Zatem ten humorystyczny zabieg polityczny oponentów wydaje się być całkiem zabawny i trafiony.

Skupmy się zatem na sytuacji, w której znalazł się Hołownia. Jego rolę i obecne położenie chciałbym przedstawić w kilku aktach.
Akt I.
Niczym przewrócona kostka domino tak i uzyskany przez Marszałka wynik wyborczy zapoczątkował serię kolejnych dramatycznych z jego punktu widzenia wydarzeń.
Wspomniane już 4,99% ukazało, że trwanie w politycznym sojuszu nazywanym 'Trzecią Drogą’, a tworzonym z Polskim Stronnictwem Ludowym nie ma sensu. Takim oto sposobem układ PSL – Polska 2050 ostatecznie dobiegł końca.
Akt II.
Osamotniony marszałek oraz jego ugrupowanie po ukazaniu się po wyborczego sondażu poparcia dla partii politycznych robił dobrą minę do złej gry. Zapowiadał bowiem samotny start w kolejnych wyborach parlamentarnych i równocześnie uspokajał, że sondażowy wynik plasujący ich poniżej progu wyborczego nie jest na tym etapie niczym niepokojącym.
Akt III.
Pan Hołownia próbował także zmienić nieco swoje położenie w politycznej arytmetyce chcąc wywalczyć dla siebie jakieś przywileje w momencie konieczności ustąpienia ze stanowiska marszałka na rzecz Pana Czarzastego.
Mówiło się między innymi o chęci uzyskania stanowiska wicepremiera, podobnie jak mająca mniejszą reprezentację w parlamencie – Lewica.
Akt IV.
Wystąpienie przewodniczącego Polski2050, w którym poinformował, że zamierza zwołać Zgromadzenia Narodowe i odebrać od Karola Nawrockiego przysięgę miało spotkać się z niezadowoleniem Donalda Tuska.
Obecnie Hołownia znalazł się na politycznym zakręcie, gdy z jednej strony chciałby odgrywać ważną rolę, a z drugiej bądźmy szczerzy został zmarginalizowany przez Premiera Tuska, który w każdej chwili byłby w stanie skoptować posłów Polski2050 do Platformy Obywatelskiej.
Koniecznie przeczytaj: Zawód influencer, zawód celebryta
Zatem, co powinien i co może zrobić marszałek Hołownia, żeby wyjść z twarzą z tego wszystkiego?
Właśnie to jest główne pytanie, na które chciałem odpowiedzieć niniejszym tekście jednak dla pełnego obrazu wcześniej należało przedstawić wszystkie istotne wydarzenia z udziałem Pana H.
Do głowy przychodzi mi jedynie jedno rozwiązanie – wypowiedzieć umowę koalicyjną i doprowadzić do upadku rządu!
Marszałek Hołownia powinien zwołać wielką konferencję prasową, podczas której będąc otoczonym swoimi zaufanymi ludźmi (o ile takich na) wytłumaczyć, że wchodząc do koalicji z – Koalicją Obywatelską i Lewicą – umawiał się na rzeczy, które miały służyć dobrą rodaków jednak jego koalicjanci brutalnie podeptali wszystkie składane mu obietnice.
Po takim orędziu powinien walnąć pięścią w stół, tubalnie zagrzmieć i ogłosić wyjście z koalicji.
Szanse na stworzenie rządu mniejszościowego są nikłe, a zatem konieczne byłoby rozpisanie nowych wyborów.
Oczywiście tylko wtedy gdyby po rozpadzie rządu i utracie sejmowej większości wszystkie pomniejsze ugrupowania pozostałe nieczułe na umizgi ze strony 'Prawa i Sprawiedliwości’.
Polecam również: Transparentność policjanta, czyli ile zarabiam nosząc mundur?
Mocna konferencja prasowa plus kilkumiesięczne działania pr-owe mające na celu udowodnienie Polakom, że wszystko jest robione dla ich dobra. Do tego wielokrotne (wręcz chorobliwe) podkreślanie, że w imię walki o lepszy kraj zrzekli się stanowisk, apanaży i blichtru. Do tego stopnia powinno to przypodobać się wyborcom, że w kolejnych rozpisanych wyborach bez wątpienia odnieśliby większy sukces i skończono by z przypisywaniem im roli 'Platformy 2.0′.
Opisana przeze mnie procedura wymaga skoordynowanych działań, przygotowania wieloetapowego planu i lojalności ze strony współpracowników. Tylko wtedy marszałek Hołownia jest w stanie odzyskać utracony szacunek i znów móc mówić o sobie jako osobie reprezentującej wyższe polityczne standardy.
Daj mi koniecznie znać w komentarzu co myślisz na temat zaproponowanych przeze mnie rozwiązań? Czy ma to Twoim zdaniem sens, czy Hołownia jest już stracony dla Polskiej polityki?
Grafika wykorzystana w tekście pochodzi z: Jacek Szydlowski / / FORUM – portal Bankier. pl

Moim amatorskim zdaniem…
Słuchając wypowiedzi Antoniego Dudka w jednym z programów wynikało, że Hołownia nie zagwarantował sobie w umowie koalicyjnej co po byciu marszałkiem. Więc sytuacja obecna to wynik niedojrzałości politycznej wg mnie.
Nie da się na słowo honoru mówić, że się jest lepszym. Wg mnie Marszałek Hołownia miał atuty oratorskie, ale w sumie nic w ten sposób nie osiągnął politycznie.
Jeżeli doprowadzi do upadku rządu to albo będzie przystawia opozycji, albo przegra wybory. Czyli politycznie nic nie osiągnie.
A dlaczego – bo ma niskie poparcie. A dlaczego – bo bardzo często jest wg mnie niepoważny np. przejęzyczenie o zamachu stanu i nie realizuje tego czego chcieli jego wyborcy.
Ja już sobie kiedyś powiedziałem, że nie zagłosuję na osobę bez doświadczenia politycznego. Bo potem wychodzą takie szopki.