
W dobie nachalnej propagandy równościowej nawet Polska Policja ulega modzie na cukierkowe slogany o „różnorodności” i „równości szans”. Szkoda tylko, że za tym marketingowym bełkotem nie idzie uczciwość wobec realiów służby. Trzeba to powiedzieć wprost, bez owijania w bawełnę: służba na ulicy to nie miejsce dla kobiet.
Dlaczego? Bo służba na ulicy to nie praca za biurkiem. Czytując publikowane przeze mnie treści doskonale wiesz, że codziennie funkcjonariusze mierzą się z wieloma przeciwnościami – z agresją, fizyczną przemocą, z często nietrzeźwymi przeciwnikami, osobami naćpanymi – mówiąc wprost jednostkami nieprzewidywalnymi. Z ludźmi, którzy stając na przeciw funkcjonariuszy Policji nie mają nic do stracenia i są gotowi użyć każdej formy przemocy, by uniknąć zatrzymania. To nie jest przestrzeń dla kogoś, kto nie ma wystarczająco dużo siły, masy ciała, odporności psychofizycznej – czyli cech, których kobiety, statystycznie, po prostu nie mają w takim samym stopniu jak mężczyźni.
—
Sprawdź również: Nowa władza, stare problemy – czy sytuacja w Polskiej Policji ulegnie poprawie?
—
To nie uprzedzenia. To biologia i statystyka.
Nie zrozum mnie źle, nie chcę wyjść tu na jakiegoś szowinistę. Rzecz jasna – są wydziały, w których kobiety sprawdzają się znakomicie, a nawet znacznie lepiej niż mężczyźni. Wydział dochodzeniowo-śledczy, wykroczenia, wydział ds. osób nieletnich, Centralnego Biura Zwalczania Cyberprzestępczości, wydział prezydialny, zespół profilaktyki społecznej – wszędzie tam, gdzie potrzebna jest empatia, wydajność, analityczne myślenie, skrupulatność, precyzja, kompetencje emocjonalne.
Tam kobiety potrafią być niezastąpione i nieocenione. Ale na ulicy chodzi o „przydatność bojową” – a pod tym pojęciem rozumiem ochronę zdrowia i życia. Nie tylko swoje, lecz również współpatrolowca.
Bo co ma zrobić funkcjonariusz, który idzie na interwencję z partnerką mającą jedynie 150 cm wzrostu i ważącą 50 kg? Co ma zrobić policjant, gdy naprzeciw staje dwóch karków będących pod wpływem amfetaminy kipiących agresją na widok granatowego munduru? Czy Twoim zdaniem powinien uprzejmie przeprosić, że nie dysponuje dzisiaj odpowiednimi siłami? Uciec, a może wezwać wsparcie, które może nigdy nie przybyć?
Problemem nie są tylko decyzje kadrowe. Problemem jest także rozsiewana propaganda. Wizerunek Policji promowany przez KGP i MSWiA to obrazek z plakatów – uśmiechnięta, zadbana kobieta w uniformie, z długimi włosami, makijażem i tipsami. Nijak ten obraz ma się jednak do rzeczywistości! Pot, krew, wymiociny, mocz, strach. Przepychanki, duszenia, ucieczki, wszechobecna przemoc, bezwzględna walka na klatkach, pod blokami, na melinach. Tymczasem trafiają do służby kobiety kompletnie nieprzygotowane – fizycznie, mentalnie, operacyjnie. A wszystko przez to, że rekrutacja sprzedaje fikcję, nie rzeczywistość. Możesz mi oczywiście powiedzieć, że nie mam racji. Możesz przywołać historię policjantki z miejscowości „X”, postać funkcjonariuszki z garnizonu „Y” – jednak będzie to jedynie przykład anegdotyczny. Nie mający odzwierciedlenia w statystyce służbowej i faktach.
Ja również przez te wszystkie lata spotykałem na swej drodze policjantki, które znakomicie dawałyby sobie radę w pracach biurowych, a w służbie patrolowej ich postawa – mówiąc delikatnie – pozostawiała wiele do życzenia. Niektóre z Pań lękały się wyjść z radiolki mając przed sobą rosłych oponentów; inne stroniły od dotykania osób bezdomnych/nietrzeźwych; kolejne lękał/brzydził widok zwłok; były także takie, które miały problemy z wybujałym ego i syndromem księżniczki; kolejne braki fizyczne kompensowały nieustannym krzykiem. Były też takie, które obawiały się podejmować obowiązków służbowych z uwagi na możliwość zniszczenia włosów i paznokci.
—
Polecam również: Bezpieczeństwo Polski w Obliczu Propagandy i Realnych Zagrożeń
—
Chciałbym mieć u swego boku kogoś kto w razie zagrożenia będzie w stanie ramię w ramię dźwigać wraz ze mną ciężar służby. Kogoś kto w razie odniesienia ran będzie w stanie przerzucić mnie przez ramię i wynieść z dala od zagrożenia. Kogoś kto nie będzie jedynie „statystą” i „wyglądem” lecz równorzędnym partnerem biorącym odpowiedzialność.
Dokładnie 100 lat temu ówczesny minister spraw wewnętrznych Cyryl Ratajski polecił utworzyć Policję kobiecą. Był to dobry krok, ale przy zachowaniu określonych norm fizycznych, wagowych, sprawnościowych i przypisaniu określonych ról. Pan Ratajski doskonale o tym wiedział.
– Wtedy do służby przyjmowano wyłącznie panny lub bezdzietne wdowy w wieku od 25 do 45 lat – opowiada nam Małgorzata Barska z Komendy Miejskiej Policji w Zielonej Górze. Ponadto kandydatki musiały odznaczać się nienaganną opinią i zobowiązać się, że w ciągu najbliższych 10 lat nie wyjdą za mąż. – Wymogiem wstąpienia do służby był także dobry stan zdrowia, krótkie włosy oraz co najmniej 164 centymetry wzrostu – dodaje Małgorzata Barska z KMP w Zielonej Górze.
Obecnie jednak w pogoni za kandydatem chcącym przywdziać mundur obniżono wszelkie normy, tym samym do formacji trafiają często osoby – niewłaściwe.
Będę z Tobą absolutnie szczery – moja rodzina drży o moje bezpieczeństwo wiedząc z kim czasami przychodzi mi pełnić służbę patrolową. Wiem również, że nie jest w tym odosobnionym przypadkiem, gdyż każdej z Was drogie Panie zależy, na tym, aby Wasz – partner, chłopak, czy mąż – wracał cało i zdrowo do domu.
To nie jest hejt na kobiety. To apel o racjonalność i odpowiedzialność. Kobieta w Policji? Oczywiście. Ale nie na każdej pozycji i nie za wszelką cenę. Z ulicy nie da się wyretuszować ryzyka. A błędna decyzja kadrowa może kogoś kosztować zdrowie – a nawet życie.
Ulica to miejsce dla ludzi gotowych fizycznie i psychicznie dźwigać ciężar służby. Dla ludzi, którzy w razie czego wezmą na barki swojego kolegę lub koleżankę i wyniosą ich spod noża czy butelki z benzyną. I tak – statystycznie, biologicznie i praktycznie – najczęściej będą to mężczyźni.
Jeśli chcemy mieć skuteczną, szanowaną, gotową do działania Policję – trzeba przestać udawać, że wszyscy są tacy sami. Bo nie są. I służba uliczna to ostatnie miejsce, w którym można sobie pozwolić na ignorowanie tego faktu.
KGP i MSWiA – miejcie odwagę to w końcu powiedzieć.
—
Koniecznie przeczytaj: Zaniedbania, frustracja i protest: Analiza problemów i możliwych rozwiązań
—
Dziękuję, że przeczytałaś / przeczytałeś mój artykuł i proszę Cię bardzo o podzielenie się nim z Twoimi znajomymi. Im więcej osób z tego skorzysta, tym będę szczęśliwszy. I myślę, że im także może się on przydać. Podziel się nim na Facebooku, Instagramie, Twitterze, mailem – gdzie tylko chcesz i uznasz za stosowne. Zapraszam Cię również do odwiedzenia mojego konta FB i Instagrama, oraz zadawania pytań. Jeżeli zbierze się spora ilość ciekawych pytań to nie wykluczam zrobienia czegoś na wzór Q&A.
Jestem wdzięczny za cały feedback i za każdą postawioną poprzez portal BuyCoffee kawę!
Pozdrawiam!

Grafika na początku tekstu pochodzi z: TOK FM; Fot. Piotr Skórnicki / Agencja Wyborcza.pl

1. Rozumiem że do Policji ludzie pchają się drzwiami i oknami? Bo z mediów dobiegają niestety skrajnie przeciwne sygnały. W tej sytuacje lekkomyślna rezygnacja z puli 50% populacji nie jest chyba najlepszym pomysłem?
2. Ostatnio spotkane patrole młodych funkcjonariuszy którzy samym wyglądem przerażają natomiast reprezentują poziom intelektualny na pograniczu niepełnosprawności i ogromne problemy w wypełnianiu papierowej dokumentacji pozwalają wątpić w rolę siły fizycznej jako determinantu dobrego policjanta.
3. Wiele z poruszanych kwestii jest wynikiem bardziej katastrofalnego poziomu wyszkolenia i naboru w polskiej Policji. Większość krajów w Europie kobiety w patrolach ma jako normę i nie ma zamiaru z nich rezygnować.
Zgadzam się z tobą i to bardzo. Oczywiście istnieją babki wyćwiczone, które dadzą radę nadrobić brak siły techniką, ale ogólnie nie powinno się przyjmować do patroli jednostki słabe. Mam nadzieję, że tak samo logicznie wybiera oby facetów, bo i wśród nich mogą zdarzyć się słabsze osobniki, które zareagują histerią na pewne wydarzenia. Ale tak, statystycznie kobiety w tych sferach nawalają częściej i czyjeś bezpieczeństwo w pracy nie jest miejscem na ładnie wyglądające równouprawnienie.
jestem wrogiem tego równouprawnienia. kobieta powinna być ozdobą, miłym towarzyszem, powinno się ją kochać i obdarowywać kwiatami…
Takze w tej kwestii podzielam powyższe.
Szacunek za to co robisz.