Czym jest MLM? Cała prawda o nim…

Dziś przychodzę do Was z nietypowym tekstem. Mianowicie opowiem Wam o jednym z najbardziej znienawidzonych przeze mnie modelach biznesowych. Chodzi dokładnie o MLM. Zachodzisz pewnie w głowę co to jest? Otóż MLM, to nic innego, jak marketing wielopoziomowy – pokrótce polega on na sprzedaży produktów poprzez kanały sprzedaży, które na własne potrzeby stworzyły osoby podejmujące współpracę z firmą MLM.

Czytaj także: KRYPTOWALUTY – krok po kroku

Działalność w MLM

W przeciwieństwie do ogromu ludzi, którzy zwykli wypowiadać się na różne tematy nie mając ku temu odpowiednich narzędzi, oraz wiedzy, ja zrobiłem solidny research na temat działalności firm parających się marketingiem wielopoziomowym. Powiem więcej, kilkukrotnie próbowano mnie do takowych firm zwerbować. Stąd też wiem, jak to wygląda od środka i co trzeba wziąć na swoje barki, aby móc czerpać z tego zyski. 

Pierwszą z osób, która szczerze opowiedziała mi o działalności firmy MLM był mój kolega. Firma zajmowała się dystrybucją kosmetyków – perfum, szamponów, mydeł itd. Wśród bogatej gamy oferowanych produktów mieli, również środki czyszczące. Mniejsza jednak z tym… Po wielu latach braku aktywności zwrócił się do mnie z zapytaniem kolega. Chciał wiedzieć, czy nie byłbym zainteresowany przystąpieniem do firmy, w której działał, mówiąc wprost – chciał mnie skaperować. Odpowiedziałem, że nie bo już służyłem w Policji. Kurtuazyjnie pogadaliśmy, zadałem mu wtedy wiele pytań na temat modelu biznesowego, do którego chciał mnie wciągnąć, jak to działa, czego oczekuje się od pracowników, jakie można uzyskać wynagrodzenie?

Opowiedział mi wtedy piękną historię, którą karmi się wszystkich nowych pracowników. Każe im się mówić, o wspaniałych nagrodach za osiągnięcie progów sprzedażowych. Mami ich się ogromnymi wynagrodzeniami. Pokazuje im się pakiety szkoleniowe, opisuje wycieczki służbowe w ramach, których będą podnosić swoje kwalifikacje. Roztacza się przed nimi wizje cudownych właściwości polecanych produktów. Hitem jest również to, że wmawia się ludziom jakoby oferowane produkty nie ustępowały cechą produktom najwyższej klasy z przedziału cenowego 500 – 1000 PLN.

Oczywiście ww. kwestie to bzdury, którymi karmi się wszystkich nieświadomych konsumentów, oraz kolejne niedoświadczone osoby, które chce się zwerbować. Większość firm MLM, ma podobny schemat działania do zawoalowanych piramid finansowych. Oznacza to, że jednostki wchodzące do tego „biznesu” jako pierwsze, wciągają tam kolejne, te zaś jeszcze kolejne i tak dalej. Oprócz tego, że każda z kolejnych poziomów płaci coś na wzór składek (odprowadzanych oficjalnie na poczet bieżącej działalności, a tak naprawdę na wynagrodzenia podmiotów znajdujących się na tej drabinie szczebel wyżej), to dodatkowo Ci będący najwyżej dostają procent zysku od sprzedaży wszystkich osób, które zwerbowali, oraz tych, których tamci zwerbowali. Ideą tego modelu jest jak najwcześniejsze wejście i stworzenie pierwszej struktury, która będzie już na nas sama zarabiała. To właśnie te osoby są pokazywani na broszurach reklamowych jako pracownicy, którzy otrzymali rzeczonego Mercedesa, albo czerwone Lambo.

Oferowane zaś produkty to marnej jakości podróbki, które nigdy nie stały obok marek Chanel, Calvin Klein, czy innych, których nawet nie znam. Perfumy wcale nie pochodzą z tej samej rozlewni co te drogie, i wcale nie dorównują im jakością 🙂 Produkty MLM są tak drogie z prostego powodu – mają zarobić na siebie i stado innych osób otrzymujących procent. A co gdy nie uda Ci się tego sprzedać i wyrobić normy? Kiedyś jako pracownik MLM musiałeś za własne pieniądze wykupić towar na określoną kwotę, aby nie utracić progów prowizyjnych. Pamiętam sąsiada, który miał całą szafę zawaloną tym badziewiem i z perspektywy czasu sam zastanawiał się, jak mógł się dać wmanewrować w takie szaleństwo. Mam nadzieję, obecnie odeszło się od takich parszywych praktyk, jak konieczność zakupu własnego towaru…Co zaś tyczy się szkoleń to kilku „ojców założycieli” każdego MLM-u uznawanych za istne guru branży nagrywa filmy pseudo-couchingowe i motywacyjne, które pokazuje się pracownikom przy każdej nadarzającej się okazji. Właśnie te mrzonki i dyrdymały są w branży nazywane – szkoleniami.

Czyli, aby móc dobrze zarabiać w marketingu wielopoziomowym to:

  • Musisz wejść w biznes na wczesnym etapie jego rozwoju – jest wiele osób, które żyją właśnie w ten sposób. Przeskakują z jednego do drugiego MLM-u, aby później w odpowiednim etapie zacząć coś nowego.
  • Umieć wciskać ludziom ciemnotę -na tym właśnie to polega. Posiadając odpowiednie kompetencje miękkie i talent sprzedażowy bajerujesz klientów, nawijasz im makaron na uszy i tworzysz swoją własną strukturę-drabinę. 

Właśnie tej drugiej odpowiedzi udzielił mi kolega ze studiów, który się wtedy do mnie odezwał. W szeroko pojętym handlu najlepszy jest układ: WIN-WIN, w którym zarówno sprzedający zarabia, klient zaś otrzymuje towar o dobrych cechach, w dobrej cenie. Kryje się w tym jeszcze jedna zaleta, a mianowicie zadowolony klient często – wraca! W marketingu wielopoziomowym w większości panuje układ: WIN-LOSE, w którym klient zawsze traci. No cóż, pieniądze okazały się być dla tego gościa ważniejsze niż cokolwiek innego. W tym także honor!

Marketing wielopoziomowy, a kryptowaluty

Jakiś czas temu postanowiłem na facebooku dołączyć do jednej z grup, której członkowie zajmują się tematyką kryptowalut. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego gdyby nie fakt, że w przeciągu 24h od akceptacji mojej prośby o dołączenie otrzymałem około 15 wiadomości od nieznajomych osób. Cóż te osoby takiego chciały, zapytasz? Każda z nich zaoferowała mi dołączenie do grupy, której członkowie mają otrzymywać od znamienitych amerykańskich specjalistów tipy odnośnie handlowania na rynku Forex i krypto.

Nie byłoby w tym nic innego, gdyby nie to, że każda spośród tych 15 osób podczas korespondencji używała dokładnie tych samych zwrotów i terminów. Zaproszono mnie na bezpłatny webinar, który odbył się na zoomie (logując się podałem rzecz jasna zmyślony adres email). Prelegentem okazał się jakiś facet, który miał tyle wspólnego z biznesem, co ja z baletem. 🙂 Opowiadał o rynku forex, o krypto. Sugerował, że nawet, jak nie zarobisz po ich sygnale kilkukrotnie to finalnie i tak osiągniesz zyski. Istne brednie! W końcu jednak przeszedł do meritum – miesięczny koszt korzystania z ich tajnej amerykańskiej grupy to 173 USD. Tak, płacone w dolarach, jak przystało na uczonych „from USA”. 

Dlaczego porównuję ich działanie do MLM-u? Otóż tutaj też był motyw wielopoziomowości, każda z tych 15 osób chciała mnie zwerbować, bo jak się okazało:

  • za 2 przyprowadzone, nowe osoby zwalniano z płatności za użytkowanie,
  • za 4 osoby otrzymywało się 300 dolarów,
  • za 6 nowo pozyskanych osób robiono przelew na 600 dolarów.

Tak więc pytam – czy, aby na pewno członkowie tej grupy żyli z trejdowania na rynku? Jakoś tego nie widzę! Swoim charakterem grupa ta idealnie pasowała do idei piramidy finansowej! Gdy tylko opowiedziałem tym wszystkim osobom o swoich wątpliwościach i przyrównałem ich działania do MLM-u. To twierdzili, że oni sprzedają wiedzę i mają wyjątkową skuteczność w tym co robią… No właśnie co oni takiego robią – bo tak, jak już pisałem w tekście: PATO-coaching 2.0, czyli jak szkoleniowcy usiłują nabić nas w butelkę… edukatorzy, którzy firmują się tak niebywałym zasobem wiedzy powinni zarabiać na rynku, a nie na zwykłych ludziach! 🙂

Najlepszy w tej historii był jednak mężczyzna, który po wymianie ze mną kilku wiadomości na FB postanowił mnie zablokować. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, że po kilku dniach znów do mnie napisał – jednak już z innego konta. Przypomniałem mu o naszej wcześniejszej rozmowie, zarzuciłem brak skuteczności i odrobinę wyśmiałem. Nie zaskoczę Cię, ale po tamtej rozmowie znów mnie zablokował. W pogoni za łatwą kasą tacy ludzie nie cofną się przed niczym!

Podsumowanie 

Reasumując, pieniądze może i są dobre, może dzięki nim będzie się żyło łatwiej i dostatniej, ale nigdy nie powinny stać się celem samym w sobie. Gdy zatracimy się na drodze do bogactwa to możemy stracić wtedy coś dużo ważniejszego – przyjaciół, honor, szacunek! Unikajcie szemranych interesów, unikajcie dróg na skróty. Czasami warto w daną rzecz, dane przedsięwzięcie włożyć trochę więcej wysiłku, aby na końcu z dumą móc patrzeć na osiągnięte efekty. Przede wszystkim, aby móc spojrzeć z zadowoleniem w lustro 🙂

Zapoznaj się również z: Inwestowanie na przyszłość dzieci, czyli jak zadbać o nasze pociechy?

Dziękuję, że przeczytałaś / przeczytałeś mój artykuł i proszę Cię bardzo o podzielenie się nim z Twoimi znajomymi. Im więcej osób z tego skorzysta, tym będę szczęśliwszy. I myślę, że im także może się on przydać. Dzielcie się na Facebooku, Instagramie, Twitterze, mailem – gdzie tylko chcecie i uznacie za stosowne. Zapraszam również do odwiedzenia mojego konta FB i zadawania pytań.

Pozdrawiam 🙂

Grafika na początku tekstu pochodzi od: Magdalena Szewczuk

2 Comments

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.