
Wrzesień 2024 roku zapisze się w pamięci Polaków tak samo jak rok 1997, w którym to również byliśmy świadkami powodzi nawiedzającej domy tysięcy naszych rodaków.
Ze względu na napiętą sytuację i dramatyzm uznałem, że należy wstrzymać się z przedwczesnym poruszaniem tego tematu…
Już teraz wiemy, że w trakcie tej tragedii życie straciło wiele osób, zniszczonych zostało wiele domów, samochodów, a tysiące osób straciły dach nad głowom. Jedynym plusem w całej tej cholernie smutnej sytuacji, że Polacy pokazali olbrzymie serce, okazali solidarność i wsparcie wobec poszkodowanych. Zorganizowano wiele zbiórek, zrzutek i w ramach wsparcia zebrano wiele przedmiotów mogących wesprzeć powodzian w tym jakże trudnym czasie.
Oczywiście jak to zwykle tragedia unaoczniła wiele błędów i słabości naszego systemu, które nie powinny się wydarzyć, a które jak zwykle obciążają sumienia wszystkich polityków dzierżących stery Państwa w ciągu ostatnich 25 lat.
Autor poleca również: Działania, które mogą zmienić Twoje życie
Tak, mam tu na myśli wnioski po powodzi z 1997 roku, których w zasadzie nie wyciągnięto. Badania hydrologiczno-geologiczne wraz z obrazem tego co wydarzyło się pod koniec lat 90-tych powinny być jasną informacją dla władz centralnych i samorządowych, że możliwość wystąpienia powodzi jest bardzo realna. My zaś daliśmy się omamić wszystkim pseudo ekologicznym organizacjom, które twierdziły, że mamy suszę, a przez to nic nam nie grozi. Co otrzymaliśmy w zamian? Polityków i 'społeczniaków’, którzy protestowali przed budową jakże potrzebnych zapór, wałów i zbiorników retencyjnych.
Dlaczego od lat 90-tych powstała tak uboga infrastruktura mająca na celu zapobiec kolejnym tragediom..? Zamiast tego trwa konkurs, w którym politycy PiS i PO przerzucają się odpowiedzialnością, kto jest winny obecnemu stanowi rzeczy, a kto jest bohaterem przyczyniającym się do wybudowania istniejących zbiorników…
Tak jak napisałem powyżej – niech to dosadnie wybrzmi – wszyscy rządzący w ciągu ostatnich 25 lat są temu winni. Dlaczego? Bowiem są pewne strategiczne cele, spójne z szeroko pojętym interesem kraju, które powinny być realizowane bez względu na to, która polityczna paczka aktualnie rządzi. A tutaj jawnie pomijano i wyhamowywano inwestycje strategiczne.
Wróćmy jednak do wydarzeń, które miały miejsce we wrześniu. Zarówno prywatne portale hydrologiczne, władze Republiki Czeskiej, a nawet europejskie organizacje informowały o tym, że problem powodzi jest bardzo realny i na wszelki wypadek należy wznosić wały z worków z piaskiem, ewakuować ludność (tak jak robili to nasi południowi sąsiedzi) i zabezpieczać dobytek. Co zamiast tego otrzymaliśmy?
– niejasny, chybiony i zbyt późny przekaz,
– pogrążaliśmy się w chaosie informacyjnym,
– nie dokonano interwencyjnego zrzutu wody robiąc tym samym miejsce dla nadciągającej fali,
– ulegano presji ekologów opłacanych przez obce służby,
– Premier informował, że nie ma powodów do obaw, a infrastruktura przeciwpowodziowa wytrzyma.
Kolejne zarzuty, które mam do władz centralnych odnoszą się do organizowania sztabów kryzysowych na oczach kamer… Mam pytanie czy uczestniczyliśmy w jakimś nieśmiesznym talent show, czy jednak dyskutowano o życiu tysięcy Polaków..? Po cóż byli tam dziennikarze, po co bicie piany i światła kamer? Najważniejsze decyzje powinny być podejmowane za zamkniętymi drzwiami.
Następnie mieliśmy spektakl polegający na fotografowaniu się szefa naszego Rządu w różnych okolicznościach i podbijaniu swoich notowań właśnie na powodzi. Kilka zdjęć zrobionych na zalanym obszarze, zdjęcie ukazujące jedzącego zupę Premiera (zmęczonego po ciężkiej pracy), fotografowanie się z kilkudniowym zarostem, aby unaocznić zaangażowanie w problem… Brakuje jeszcze kilku TikToków z powodzianami i takim sposobem mielibyśmy komplet. Zbyt wiele myślenia o kwestiach PR-owych, a za mało realnego działania.
Zapoznaj się także: Poduszka finansowa, czyli co musisz zrobić, nim zaczniesz inwestować?
Zresztą inni politycy również nie radzą sobie w tej całej sytuacji. Mamy całą grupę polityków którzy chcieli zbudować kapitał polityczny na całej tragedii, a jedynie opowiadali bzdury i farmazony, które w ostatecznym rozrachunku zirytowały powodzian.
Zacznijmy od polityków PiS, którzy chcąc okazać wsparcie dla mieszkańców zalanych terenów zorganizowali konferencję, na której zaprezentowali efekty tejże zbiórki. Znajdowało tam się kilka zgrzewek wody, suchego prowiantu, oraz kilka konserw. Całość mogła oscylować wokół 200 pln. Oczywiście politycy 'Prawa i Sprawiedliwości’ poinformowali, że przekazana powodzianom pomoc była znacznie okazalsza, ale zdjęcie poszło w świat i wzbudziło wiele kontrowersji. Mamy w końcu do czynienia z ludźmi zarabiającymi każdego miesiąca kilkanaście tysięcy złotych. Wstyd!
Dalej mamy Ministra Domańskiego, który uznał, że jedną z najważniejszych form pomocy dla przedsiębiorców na zalanym terenie będzie sfinansowanie zakupu kas fiskalnych. Trzeba mieć zaburzone procesy myślowe, żeby uznać kasę fiskalną jako priorytet w obliczu strat towaru, materiale, środkach trwałych, które odnotowały osoby prowadzące działalność. Najważniejsze dla ludzi w obecnej sytuacji stało się zapewnienie bezpieczeństwa sobie i swojej rodzinie, odbudowa domów, zapewnienie pożywienia i wody pitnej. Powrót do prowadzenia działalności gospodarczej – a tym samym kasa fiskalna – znajduje się na samym końcu.
Niestety, czym dalej w las tym ciemniej… Gdyż kolejnymi osobami są nasze sławetne Panie Minister Klimatu – Urszula Zielińska i Paulina Henning-Kloska. Niestety do tej pory nie jestem w stanie powiedzieć, która z Pań ma mniej oleju w głowie – konkurs nadal trwa. Jedna z nich chciała udzielać powodzianom niskooprocentowanych pożyczek, druga twierdziła, że rzek nie należy w żaden sposób regulować, że budowa tam i zbiorników retencyjnych to zbyt duża i kompletnie nieopłacalna ingerencja w ekosystem.
W obliczu kataklizmu i tragizmu na pochwałę zasługują zastępy strażaków, w tym także OSP, których finansowania pozbawił obecny Rząd. W działania brały również udział inne służby m.in. Policja, oraz WOT (którego powstanie mocno było krytykowane przez polityków Platformy Obywatelskiej).
Na sam koniec muszę wspomnieć o ryzyku, które dostrzegam na horyzoncie, a które pośrednio związane jest z powodzią. Chodzi o Pana Kierwińskiego i rolę, którą powierzył mu Premier Tusk. Minister Kierwiński zrezygnował z pełnienia mandatu Europosła, aby objąć funkcję Ministra ds. odbudowy po powodzi. Jeżeli ktoś rezygnuje z tak dobrze płatnej fuchy to możesz być pewny, że nie robi tego z przyczyn altruistycznych… Chodzi tam o olbrzymią kasę, którą można wydawać według własnego widzimisię! Pierwotnie mówiono o 3,8 mld PLN, a po wizycie we Wrocławiu Ursuli von der Leyen mówi się nawet o 5 mld PLN!
Podsumowanie
Reasumując, katastrofa wrześniowej powodzi obnażyła nie tylko siłę żywiołu, ale przede wszystkim słabości naszego państwa i polityków, którzy przez lata zaniedbywali kluczowe inwestycje. W obliczu tragedii zobaczyliśmy ogrom serc zwykłych Polaków i małość tych, którzy powinni nas chronić. Jeśli teraz nie wyciągniemy wniosków i nie postawimy dobra wspólnego ponad partykularnymi interesami, kolejna fala – czy to wody, czy obojętności – może zatopić nas na zawsze.
Koniecznie przeczytaj: Studiowanie – czy gra jest warta świeczki?
Dziękuję, że przeczytałaś / przeczytałeś mój artykuł i proszę Cię bardzo o podzielenie się nim z Twoimi znajomymi. Im więcej osób z tego skorzysta, tym lepiej. I myślę, że im także może się on przydać. Podziel się nim na Facebooku, Instagramie, Twitterze, mailem – gdzie tylko chcesz i uznasz za stosowne. Zapraszam Cię również do odwiedzenia mojego konta FB i Instagrama, oraz zadawania pytań. Jeżeli zbierze się spora ilość ciekawych pytań to nie wykluczam zrobienia czegoś na wzór Q&A.
Jestem wdzięczny za cały feedback i za każdą postawioną poprzez portal BuyCoffee kawę!

Grafika na początku tekstu pochodzi z: Policja Świętokrzyska – Nowin.pl

Powiedzmy , że w 2037 będzie to samo. PS budowanie domów na terenach zalewowych też nie pomaga….
1. To nie politycy ale zwykli Polacy kupują mieszkania na terenach zalewowych (bo ładny widok a nie niska cena). Oprotestowują budowę zbiorników retencyjnych i sprzeciwiają się skierowaniu wody a ich pola. Więc zwalanie winy na polityków to szukanie wygodnego moralnego alibi. Oni wykonywali tutaj wolę wyborców. Horyzont polityków to nie jest horyzont wieloletni a kadencyjny.
2. Tusk nie jeździ źle jeździ też niedobrze. Lud niestety gospodarskie wizyty lubi i jest wrażliwy na puste gesty. Nie poradzisz. To oczywiście ten sam lud z pkt. 1 który z transparentem oprotestowywał budowę zbiorników.
3. Ministrowie wsparcie obiecywali w zakresie swoich resortów. Zabrakło koordynacji przekazu ale to już problem rządów koalicyjnych który zresztą jakoś w końcu ogarnięto.
4. I tak nam się upiekło a takie zdarzenia będą zdarzać się częściej.
Powódź w 2024 roku w Polsce, zwłaszcza na południu kraju, to kolejne ostrzeżenie, jak zmiany klimatyczne nasilają ekstremalne zjawiska pogodowe. Niż Boris przyniósł rekordowe opady, które zalały Dolny Śląsk, Opolszczyznę i Śląsk, przypominając skalą powódź z 1997 roku. Naukowcy z World Weather Attribution wskazują, że globalne ocieplenie podwoiło prawdopodobieństwo takich ulew, zwiększając ich intensywność o 7-20%. Ciepłe morza, zaburzony prąd strumieniowy i wzrost wilgotności powietrza – to efekty spalania paliw kopalnych, które spotęgowały kataklizm. Infrastruktura, choć lepsza niż dekady temu, nie nadąża za nową rzeczywistością – zbiorniki retencyjne, jak w Raciborzu, okazały się niewystarczające. To pokazuje, że adaptacja do zmian klimatu wymaga nie tylko betonu, ale i systemowych działań: od retencji naturalnej po ograniczenie emisji. Powódź 2024 to nie anomalia, a zapowiedź częstszych tragedii, jeśli nie potraktujemy kryzysu klimatycznego poważnie.
https://www.nowin.pl/2024/09/27/powodz-2024-jak-zmiany-klimatyczne-przyczynily-sie-do-tragedii-w-polsce/