Beneficjent 500+

forsal.pl

Mam już trochę wiosen na karku, ale nadal zdarzają się sytuacje, które uświadamiają mi, że zawsze jest coś w stanie nas zaskoczyć.

Dziś chciałbym opowiedzieć Wam o interwencji, jaka mi się niedawno przydarzyła. Skupie się jednak na jednej z osób w niej uczestniczącej, a nie stricte na jej przebiegu.

Mianowicie jedną ze stron, była kobieta określająca się mianem „samotnej matki”. Była to Pani w wieku 24-26 lat, matka 3 dzieci (2 synów i córki). Jedynym zajęciem tej kobiety była opieka nad dziećmi. Jak sama powiedziała nigdy nie pracowała zawodowo, bo w normalnej pracy panuje wyzysk i najnormalniej w świecie się nie opłaca. Jej zdaniem to Państwo powinno utrzymywać ją, jako matkę wychowującą samotnie przyszłe pokolenie. Stwierdziła, że programy socjalne z flagowym programem „500+” po prostu jej się należą. Ba, powinna dostawać nawet więcej, może nawet 1000 złotych miesięcznie na każdego dzieciaczka. Wyraziła się nawet dosadniej twierdząc, że nasi rządzący powinni zabierać rodziną „pełnym” i oddać właśnie jej podobnym.

Opowiedziała nam, że jak się dobrze zakombinuje, poskłada wnioski na wszelkie dofinansowania, socjale, benefity, zapomogi oraz dodatki to miesięcznie zbiera się całkiem niezła kwota. Mieszkanie opłaca opieka społeczna, rachunki jej nie obchodzą, żywność również przekazuje MOPS, a na święta paczki otrzymuje od miasta. No dobra fajeczki trzeba ogarnąć w własnym zakresie, ale to nie jest duży wydatek, zresztą i tak można je ogarnąć pieniążkami „na dzieci”.

Żeby tego było mało to w ramach akcji „szlachetna paczka”, również otrzymują wsparcie. Dodatkowo, otrzymuje pieniądze z funduszu alimentacyjnego, oraz jak dodała od ojca dzieci, który oficjalnie uciekł, a nieoficjalnie jak głosi tekst znanej piosenki „pojawia się i znika”. Niewykluczone, że z tej samotności wkrótce na świecie pojawi się kolejny obywatel.

No tak, nie zapominajmy, że dzieci uczęszczają do żłobka i przedszkola, – za co również jakimś dziwnym sposobem nie musi płacić z własnej kieszeni.

Najzabawniejsze było jednak to, że nie rozumiała realiów otaczającego nas świata. Twierdziła, że rząd ją wspiera, a teksty o rozdawnictwie są mocno przesadzone.

Nie pojmowała tego, że rząd daje jej miesięcznie pieniądze nienależące do siebie, ale pochodzące od wszystkich osób pracujących, płacących podatki.

Rozumiem, że wychowanie dzieci, wpojenia im odpowiednich wartości, ukształtowanie ich młodych tożsamości to trudna i bardzo odpowiedzialna rola, ale nie można twierdzić, że niczego poza tym nie powinniśmy robić. Należy wytwarzać jakąś dodatkową wartość dla społeczeństwa, mieć jakieś pasje, zainteresowania, a może nawet podjąć pracę zarobkową skoro potomstwo przez lwią część dnia ma zagwarantowaną opiekę.

Może to ja jestem krótkowzroczny i błędnie odbieram całą sytuację, wygląda to jednak tak, że przedstawiona powyżej kobieta wiodła wygodne życie właśnie za sprawą swoich dzieci.

Twierdzę jednak, że dużo prostsze w jej przypadku było by jednak znalezienie zwykłej pracy skoro czas i stan zdrowia jej na to pozwalał.

Na swój własny, osobliwy sposób byłem nawet pod wrażeniem jej cierpliwości i zaangażowania w wyszukiwaniu coraz to nowszych wniosków i benefitów. Meandrowanie w świecie pełnym papirologii i tytłanie się w odmętach biurokracji nie jest proste. Ba, wymaga nie lada ekwilibrystyki.

Jestem pewien, że każde z Was zna takich ludzi… Ciekaw jestem, co na ich temat myślicie? Czy ich zachowania, styl życia uznajecie za prawidłowy, czy jednak nie do końca?

Hold the line.

TJŚ.

One comment

  1. Lat ileś temu byłam w odwiedzinach u taty, pracującego za granicą. Wybraliśmy się razem na obiad do jego znajomych, gdzie kobieta – Polka wyraziła się dość ostro o cyganach chodzących do szkoły, w której uczyła. Generalnie ujmując cyganie cyganami i zabieranie dzieci ze szkoły, by w wieku 12 lat nauczyły się żebrać to jedno, ale są tam też dzieci muzułmańskie, któreś już pokolenie francuskich muzułmanów libijskiego bądź marokańskiego pochodzenia. Mówiła o nich, że to dzieci wychowane przez rodziców, którzy nigdy nie pracowali, którzy utrzymują się z socjali i dzieci te nie znają innej wartości, niż siedzenie całe dnie na pupie i wyciąganie ręki. W rodzinie nie ma etosu pracy, więc te dzieci nie pójdą do pracy, bo po co? Bo im się należy. Francja długami i słabą ekonomią stoi a Holland dawał jeszcze więcej socjali niż Sarkozy. Takie rodziny i takie wychowanie prowadzą tylko do rozrostu wrzodu na pupie społeczeństwa. Ja też wyemigrowałam, ale żyję w kraju, w ktorym nie zdzierają z obywatela i praca się naprawdę opłaca, choć i ludzi na socjalach też widuję. Ale to z reguły jest patologia z uzależnieniami a nie lifestyle przeciętnego obywatela jak we francji.

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.