Komuna w wydaniu krajowym

Źródło: https://independenttrader.pl/

Za każdym razem, gdy przeglądam prasę, albo oglądam wydania programów informacyjnych ogarnia mnie irytacja.

Odnoszę wrażenie, że żaden z polityków piastujących ważne stanowiska państwowe nie zna się na ekonomii, a w pędzie do uzyskania jak największej liczby głosów jest w stanie zaproponować nawet najgłupsze rozwiązania. Politycy prześcigają się w konkursie na jak najlepiej wysmażoną kiełbasę wyborczą i tworzą coraz mocniej odjechane wręcz utopijne treści.

Wszystko, dlatego, że socjalistyczne obietnice są realizowane z pieniędzy podatników, przez to z taką łatwością przychodzi im ich trwonienie na głupoty. Szkoda, że żaden z tych jakże hojnych polityków nigdy nie zarządzał żadnym przedsiębiorstwem, gdyż może wtedy znane byłyby im pojęcia takie jak – dług publiczny, rentowność, zadłużenie, deficyt budżetowy, albo jakże popularne w obecnych czasach, inflacja.

Kierunek, w którym zmierzamy przypomina powoli komunę 2.0. Nie ważne jak ciężko pracujesz, jak wiele czasu i energii kosztuje Cię zdobywanie i pomnażanie swojego kapitału skoro w ostatecznym rozrachunku i tak zostajesz ogołocony. Może nie dosłownie, ale zostają nałożone na Ciebie dodatkowe opłaty, podatki i daniny, które finalnie pozbawiają Cię lwiej części wypracowanego dochodu.

Wszystko dla dobra kraju. Bo jak masz więcej i jest Ci trochę lepiej to musisz podzielić się z tymi gorzej sytuowanymi, biedniejszymi, mniej zaradnymi. Masz to zrobić na zasadach naszych rządzących i nie masz nic do powiedzenia.

Niestety w tym przypadku Ci gorzej sytuowani to niestety w przeważającej większości darmozjady, którzy w życiu nie pracowali, a jedyny ich cel w życiu to rozmnażanie się, czerpanie korzyści z posiadanie dużej liczby dzieci i egzystencja za benefity i stale podnoszony social. To raczej nie powinno tak być, że siedzenie na tyłku jest bardziej opłacalne niźli działanie. W głowach wielu beneficjentów programów społecznych podejmowane przez nasz rząd działania wytworzyły dziwny mechanizm, którego myślą przewodnią stało się hasło – nie musisz się starać, a i tak dostaniesz.

Każdemu po równo bez względu na zasługi i wkład pracy niezbędny do osiągnięcia określonego celu. Właśnie tak zabija się charyzmę w społeczeństwie.

Nasi politycy również często odwołują się do ideałów związanych z tamtejszym ustrojem, szczególnie, gdy mówią o likwidacji nierówności społecznych i ogólnej szczęśliwości. Kwestią newralgiczną pozostaje jeszcze likwidacja własności prywatnej, ale jak widać po tym, co miało miejsce w ciągu ostatnich 2 lat i funkcjonowaniu w czasie trwania choroby na C. – to też może okazać się wyłącznie kwestią czasu. Znane są przecież wszystkim przypadki osób i firm, którym zabraniano działalności, a nawet zamykano całe biznesy. Czyżby to preludium do głoszonej przez marksistów odbierania własności prywatnej i ogólnego upaństwowienia? Zobaczymy.

Nasi politycy działają jednak w trochę innych realiach. Oni, bowiem w razie jakiegoś kryzysu decydują się na niczym nieograniczony dodruk pieniędzy, a co za tym idzie spadek wartości pieniądza i wywindowanie cen wszystkich produktów i usług. Teraz zaś, aby zahamować tę samą pędzącą inflację, którą sami wywołali, a która w grudniu 2021 roku wyniosła 8,6% – wartość najwyższa od 20 lat – wprowadza się tarczę antyinflacyjną, która zdaniem rządzących ma wszystko odgórnie regulować. Należy jednak wspomnieć, że tarcza w swoim pierwotnym założeniu ma działać przez okres 3 miesięcy. A co potem?

Mam pewną teorię, a mianowicie w kwietniu jak to wszystko huknie to przeżegnamy się kolanem i aż zadzwoni nam w uszach.

Wystarczy przejść się wśród ludzi i zapytać jak na ceny podstawowych produktów, gazu i energii elektrycznej wpłynął tak głośno zapowiadany Nowy Ład.

Z zasadami ekonomii nie ma to zbyt wiele wspólnego. W broszurach informacyjnych wspominano o 18 mln polaków, którzy mieli skorzystać na wprowadzonych zmianach. W praktyce zapanował chaos, którego nikt nie potrafi okiełznać. Stracili nauczyciele, służba zdrowia, służby mundurowe. Oczywiście obiecano wyrównanie, ale tu chodzi o sam fakt stworzenia problemu, któremu teraz należy przeciwdziałać. Przelewanie pieniędzy z kieszeni jednych, aby uszczęśliwić innych, wprowadzanie wyższych składek ZUS, zwiększenie kwoty wolnej od podatku, wprowadzanie ulg – przecież to jest wzorowe mydlenie oczu podatnika. Jest to celowe zagmatwanie i jeszcze głębsze zbiurokratyzowanie przepisów mające na celu nas ogłupić oraz omamić.

Żeby tego nie było mało kilka dni temu usłyszałem w Polsacie o projekcie partii rządzącej mającym na celu wprowadzenie cen regulowanych na niektóre produkty żywnościowe. To już dla mnie jest przesada! Kto na Boga zagwarantuje, że jak cena prądu, czy mąki wzrośnie o kilkanaście/kilkaset % to piekarz nie pieprznie tą robotą i nie zostanie np. ogrodnikiem? No, a po co miałby dalej piec skoro biznes stanie się nieopłacalny. Czy Ci politycy też przylecieli z innej planety? Jeśli tak to mam nadzieję, że statek matka szybko po nich wróci…

No i jeszcze wisienka na torcie, podsłuchiwanie opozycji programami szpiegowskimi. Pegasus w naszym kraju miał ręce pełne roboty. Okej można powiedzieć, że przecież w komunie nie ma opozycji, a u nas działa legalnie. No tak, ale wszystko, co złe od czegoś musiało się przecież zacząć.

Pozostając w temacie warto wspomnieć o klasyce gatunku w wykonaniu naszej komuny, a dokładnie o poszukiwaniu tematów zastępczych. Zamiast mówić o rzeczach istotnych np. o tym, że chleb za niedługo będzie kosztował 20 zł, albo o kłopotach gospodarczych, konflikcie z UE, problemach energetycznym i największym od lat kryzysie ekonomicznym. Wciskane są nam tematy – lexTVN, aborcja i jakiś cholerny sylwester marzeń.

My, zaś łykamy wszystko jak te pelikany, bo zaśpiewa nam Zenek, albo ściągnięty naprędce do kraju jakiś amerykański muzyk. W tym samym czasie, zaś ponad naszymi głowami przegłosowywane są tematy najistotniejsze – związane bezpośrednio z naszym życiem i funkcjonowaniem państwa.

Myślmy samodzielnie, nie sugerujmy się tym, co mówi sąsiad, babcia, albo tata. Nie wierzmy we wszystko, co mówią nam ze szklanego ekranu – pamiętając, że na świecie nie ma czegoś takiego jak niezależne media. Czytajmy książki i szukajmy wiedzy w różnych miejscach w przeciwnym razie politycy zrobią z nami, co tylko zechcą.

Trzymajcie się dzielnie.

#TJS

4 comments

  1. Jan Zamojski, hetman: ” Takie będą rzeczpospolite, jakie ich młodzieży chowanie”.
    A mamy wspaniałomyślne zapowiedzi łatwiejszych matur. Nie chcę już wspominać o poziomie niektórych wyższych uczelni.

    Polubione przez 1 osoba

  2. Politycy zawsze skupiali się na działaniach, które dawały szybkie rezultaty, żeby ,,efekty ich pracy” były widziane za ich kadencji, a jak miało coś walnąć i przestać działać, to najlepiej w czasie kiedy kto inny będzie rządzić. PiS się przeliczył i zrąbał wszystko tak bardzo, że już za ich kadencji się wyrypało.
    Najgorsze jest to, że takie pokazywanie obywatelom, że nie ma się co starać, bo i tak więcej nie dostaną, a wręcz przeciwnie, więcej im zostanie zabrane, to prosta droga do zniechęcenia społeczeństwa do kształcenia się, podnoszenia swoich kwalifikacji itd. Za jakiś czas (jeśli to skumulować z naszym cudownym zdalnym nauczaniem), to w Polsce zostaną same głąby. A szkoda, bo jako naród zawsze potrafiliśmy dobrze kombinować i sobie radzić.
    Rząd to niestety zbieranina osób, które dostały się tam znajomościami, kasą, albo szaleństwem. To nie jest jak każdy inny zakład pracy, że zrzesza osoby z odpowiednim dyplomem, kwalifikacjami czy doświadczeniem. Dlatego politycy nie znają się na ekonomii… To jest inny gatunek : )

    Polubione przez 1 osoba

  3. Czekaj, czekaj… A kto powiedział, że politycy mają się znać na ekonomii? Od tego mają z dupy wziętych „doradców”.
    Kto powiedział, że mają patrzeć perspektywicznie? Perspektywa kończy się na kampanii wyborczej.
    Pegasus, sregazus. Jak widzę, jak pracuje czasem technika, to mnie boli. Jeśli podobnie jest w trudniejszych warunkach, typu inwigilacja elektroniczna, a mam wrażenie odnoszę, że jest niewiele lepiej (w końcu dali się złapać), to dochodzę do wniosku, że to nie jest nawet karton.

    Polubienie

  4. Bieda, komuna, zasiłki i nagle powstaje game changer, roboty od Elona Muska, które potrafią wykonać nudne i powtarzalne prace. Ma wejść dochód gwarantowany dla „nie mogących pracować” – czyżby to miało być przygotowanie dla wejścia robotyzacji i zastąpienia pracy fizycznej przez roboty?
    Ludzi nie zabijesz na siłę (choć kto wie?) to dasz im garść ryżu i ogłupiającą papkę tv i będą cicho siedzieć.

    Notabene ja myślę, że nastanie taki etap w przyszłości, że ludzie nie będa pracować w takich pracach jakie znamy – no może poza prostytutkami – tylko zajmą się eksploracją kosmosu i zasiedlaniem planet.
    Dla jednych takie roboty to masa możliwości a dla innych tragedia.

    Może ten game changer wchodzi w dobrym moemencie bo prognozowany jest upadek systemu emerytalnego oraz braki w personelu w zajmowaniu się coraz dłużej żyjącymi ludźmi – podobno 50% osób po 85 roku życia ma szansę zachorować na alzhaimera…

    Wiem, że aktywność twórcza i fizyczna nie mogą zostać całkowicie wyeliminowane gdyż gdy to nastąpi jako gatunek się stoczymy i wymrzemy – tak więc coś tworzyć zawsze będziemy 😉

    Ale Elon Musk mnie zaskoczył, dotychczas w swojej wyobraźni miałem dwa roboty i latające auto oraz statek międzygwiezdny a teraz będziemy mieli humanoidalne roboty!
    Może taki robot w końcu mnie nauczy gotować? Tylko jaki koszt 40.000 PLN czy 100.000+ PLN?

    Poza tym inne odkrycia, badaczom udało się odmłodzić komórki skóry o 30 lat – wieczna młodość za mojego życia? Poza tym taki robot to świetny ochroniarz na te niepewne czasy – ciekawe czy Elon mu da moduł obrony atakowanego?

    Tak więc nie umiem dokładnie przewidzieć w którą stronę pójdziemy jako cywilizacja, pewnie pełno będzie ćpunów ale też dużo porządnych ludzi…

    1/3 amerykanów ma nadwagę, 1/3 ma otyłość a tylko 1/3 jest normalnej wagi ciała a proporcje przez wynalazki się zmieniają – „tej robot zrób schabowego i przynieś czteropak, a otwórz migiem mi te piwa i skocz na zakupy do sklepu i wyprowadź psa”

    Ja np chciałbym poznać moc edukacyjną takiego robota, może przyszłe modele nauczyłyby mnie paru języków albo pływać czy tai chi lub chociaż gotować coś więcej niż herbatę…

    We see 😉

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.